sobota, 10 grudnia 2016

A miało być tak pięknie...

Jak zawsze szybko, sprawnie, wygodnie. Zakupy w ulubionym sklepie w sieci i wielkie hurrraaaa po odkryciu, że sklep ów wprowadził przesyłki paczkomatowe. Sklep się spisał na medal...paczkomaty jak się okazało - nie. Od poniedziałku paczka zaginiona w akcji, a dokładniej wszystko wskazywało na to, że prawie tydzień nie mogła wyjechać z miejscowości jej nadania. Zwyczajnie przetrzymywana. Sporo nerwów, próby dzwonienia na infolinię - głucho, słania wiadomości z formularza - cisza, złożona reklamacja - nic, w końcu sprawdzenie fan page'a firmy i zapytanie bezpośrednio tam - wpis usunięty. Podobnie jak wpisy mnóstwa innych oburzonych, zdesperowanych osób. Nagle człowiek choć zdenerwowany na maxa, przestaje czuć, że jest sam jeden z taką sytuacją. Wreszcie dostałam jakąś odpowiedź w wiadomości prywatnej na fejsie i...dowiedziałam się, że mam złożyć reklamację. A reklamacja już wisiała ponad dobę u nich w systemie.

Tak jak naprawdę sobie chwaliłam paczkomaty, tak teraz się przestraszyłam tym, jak można długo czekać na swoją paczkę z często wartościową zawartością, albo wręcz się nie doczekać. Przewoźnik woli najwyraźniej przyjąć więcej przesyłek niż jest w stanie obsłużyć nawet za cenę kryzysu i jazdy z klientami. No tak... fan page'a po wszystkim się posprząta i za rok już nikt nie będzie pamiętał o sprawie. A może będzie...?

Nie wiem, jakaś klątwa nad moimi dostawami wisi, bo wczoraj zgubił się w transporcie nawet zamówiony dla mnie przez serwis samochodowy nowy akumulator do auta. W tym momencie doszłam do wniosku, że nie ma sensu się szarpać, że chyba pozostaje odpuścić i poczekać aż sprawy same się rozwiążą bo nerwy na niewiele się zdają. Tak więc z ulgą odebrałam choć jedną pozytywną wieść, iż mój reklamowany smartfon SZCZĘŚLIWIE dotarł do serwisu. Chociaż tyle.

Teraz będę miała sporą zagwozdkę - czym słać ewentualne zakupy internetowe. Może warto się przeprosić z pocztą polską?

P.S. Akumulator dziś się znalazł, paczka w inpoście wciąż gdzieś krąży. Czekam na rozwój wypadków.

P.P.S. Jakie ciekawe doświadczenie chwilowego powrotu do komórki starego typu - która nie pipczy ani nie wibruje co pięć sekund jakimiś powiadomieniami mimo, że dźwięki włączone. Cisza, spokój...no wow!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz