piątek, 5 lipca 2013

Cztery latka z haczykiem...

...sobie tutaj siedzę i czasem nawet coś skrobnę. Ale jakoś coraz mniej bo i czasu nie starcza. Za dużo się dzieje w tak zwanym "realu" by mieć głowę do tego samego co kiedyś gdy się tyle nie działo.

Pomyślałam, że blog nie może wisieć taki zaniedbany w necie i straszyć nieobecnością gospodyni. Dlatego też najwyższy czas go zamknąć.

Mam nadzieję, że przez czas prowadzenia niniejszego bloga, udawało mi się choć trochę pokazać, że nawet w parszywym nieraz życiu, można wyszukiwać jaśniejsze jego strony i doceniać dobre chwile.

Dziękuję wszystkim za obecność tutaj, za podczytywanie i komentarze. Jeśli byście przypadkiem zatęsknili, to kontynuuję prowadzenie blogspotowej strony Atelier Antares (acz tam już tematycznie - o projektowaniu i szyciu).

Oczywiście w miarę możliwości nadal Was czytuję drodzy blogowi Sąsiedzi :).

środa, 3 lipca 2013

2,5 h...

...w wodzie, po ostatnim zimnym okresie jeszcze dość chłodnej. Pierdyliard przepłyniętych basenów. Zabawa w zwłoki w wodzie.
- Efekty?
  • Załapanie żabki pod wodą, strzałeczki, pływania bez użycia rąk. 
  • Odkrycie skarbów zalegających na dnie basenu. 
  • Wypijanie nieco mniej wody basenowej. 
  • Zakatarzony nos (tego nie było w planach).

 Synchronizacja z oddychaniem leży i kwiczy. Ale będzie lepiej.