środa, 1 maja 2013

Majówka

Zzzzzimno jak diabli, ale za to jakie ładne tulipany i jak pięknie kwitnące drzewka owocowe... Czyli pierwszomajowy wypad na działeczkę w ramach przerwy w pracy :P

Po 8 miesiącach

U schyłku zeszłorocznego lata, dokładnie 28 sierpnia, podjęłam decyzję i wyzwanie. Plan realizuję tym razem z żelazną konsekwencją. 28 kwietnia minęło już 8 miesięcy pracy nad sobą. Z tej okazji należało się kontrolnie zmierzyć, zważyć, obfotografować oraz nagrać filmik kontrolny z tego etapu (dla siebie ku pamięci).

Straciłam:
  • 12 cm w pasie
  • ok. 8 kg wagi (wadze niezbyt wierzę bo wystarczy wypić szklankę wody i już inne wskazania)

Progres "zdrowy", obarczony minimalnym ryzykiem efektu jo-jo. I powodujący - przy treningach - samoistne "wchłanianie się" nadmiaru skóry.

Zrobiłam sobie porównanie zdjęć z 28 sierpnia 2012 i z 29 kwietnia 2013. I...SZOK! Wstyd to w ogóle wstawiać na bloga by nie pokazywać światu jaka byłam wówczas gdy zaczynałam. Nawet wstydziłam się to pokazać swojemu Mężczyźnie, ale w końcu się przełamałam. Teraz spogląda na mnie jeszcze częściej i z jeszcze większym podziwem.

Ostatnio zaczęłam biegać. Na razie to marszobieg bom początkująca. Ale za każdym razem podoba mi się to bardziej. Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem o bieganiu.

Dziś Święto Pracy, świętuję...pracując. Ostro. Ale za oknem aura sprzyjająca.
Dobrego dnia wszystkim!