sobota, 26 stycznia 2013

Zuo to sem jo

Obracanie kota ogonem w kwestiach ważnych to ulubiona taktyka facetów. Robią to tak długo, aż w końcu uwierzysz, o zła Kobieto, że jesteś straszną jędzą co się czepia jednego i tego samego. A wówczas na pewno odpuścisz bo przecież nie czujesz się jędzą złą lecz dobrodziejką swego wybrańca, aniołem co na ziemię zstąpił by mu nieba przychylić. I wówczas taktyka przyniesie:
  •  facetowi błogi spokój bo jędza się odczepiła, 
  •  jędzy zgryzotę bo problem nierozwiązany.

Hmm... to ja jednak wolę być jędzą złą.

sobota, 19 stycznia 2013

Moje małe wielkie zwycięstwa

Od końcówki sierpnia ubiegłego roku wzięłam się za się za siebie wyjątkowo solidnie. Zmiany wprowadziłam w życie na wszystkich polach, żadnych tam wariactw, lecz po prostu mądre odżywianie, żadnych śmieci w lodówce, aktywność fizyczna: zumba, trening interwałowy wg Ewy Chodakowskiej.

Przed rozpoczęciem dokładne pomiary obwodów w różnych częściach ciała, zważyłam się tylko "pro forma" jako że waga kłamie podczas gubienia tłuszczu z wykorzystaniem treningów i zamiany tłuszczu w mięśnie. Tłuszcz bowiem ma większą objętość przy mniejszej masie, mięśnie odwrotnie - małą objętość ale są cięższe. Zrobiłam sobie komplet zdjęć - i tak uzbrojona przystąpiłam do dzieła. Pomiary mniej więcej co miesiąc, ale bez przymusu. Po dzisiejszym, kolejnym już mierzeniu zwaliło mnie z nóg. Pozytywnie. Na tyle, że wyjęłam spod kanapy schowane tam dwa pojemniki z ulubionymi ciuchami sprzed przytycia. Jestem w szoku!!! Weszłam w ukochane spodnie z tamtych czasów, w bardzo ładne acz prawie nie noszone spodenki rozmiar 38, a co było moim największym zaskoczeniem - w elegancki płaszczyk zimowy rozmiar 36!!! Jedynie w biuście ledwie się dopinam, ale generalnie jest taki dziwny trend, że producenci ubrań nie przewidują, że KOBIETA ma BIUST ;). W tym temacie nie tylko ja, ale i koleżanki mają kłopot ze znalezieniem płaszcza czy bluzki :P

W ramach chwalenia się i dalszej motywacji wklejam foto mojej tabeli pomiarów. Jestem z siebie mega dumna!!! :))))) Do wiosny będę laska jak nie wiem co!!!


środa, 2 stycznia 2013

Nocne hałasy

Noc z 30 na 31 grudnia, przed sylwestrem, słyszę z sypialni jakiś dziwny hałas dobiegający z salonu. Eeeee tam, znowu kot buszuje - myślę. W sylwestra przygotowuję dom na wieczorne spotkanie z przyjaciółmi, i nagle odkrywam, że wszystkie struny w mojej gitarze puściły i wiszą bez ładu i składu.



Podchodzę bliżej by się przyjrzeć co jest przyczyną takiego zjawiska. I okazało się. Otóż nocny hałas to nie było nic innego tylko moment zgonu mojej ukochanej gitary. No tak...30-go postanowiłam sobie trochę pobrzdąkać, więc ją ładnie nastroiłam, pograłam sobie aż do bólu paluchów i odstawiłam. Tym razem jednak naciągniętych, nastrojonych strun nie wytrzymał strunnik. I się zwyczajnie posypał.



Gitara co prawda była z tych najtańszych, nie była wypasiona ani też wygodna do grania, jednak ma swoją historię. Kupiona przeze mnie na początku liceum za zaoszczędzone z trudem pieniądze. Wybrana w sklepie muzycznym z wielką uwagą. Nie zapomnę jak jechaliśmy po nią z ojcem i w drodze powrotnej z powodu koszmarnej mgły źle zjechaliśmy z autostrady i zabłądziliśmy. Gitara, która była ze mną wszędzie - na wszystkich ogniskach, wyjazdach, imprezach, którą targałam wszędzie ze sobą. Zawsze narzekałam że nie ma profilowanego gryfu i przez to ciężko równomiernie dociskać struny do progów. Że gryf jest strasznie szeroki jak na moje małe dłonie...

Ale żeby zgon?

Ehhh... Przynajmniej tyle, że przed zgonem sobie jeszcze na niej pograłam

foto archiwalne

Powrót do tak zwanej normalności ;)

Wreszcie minął czas mnóstwa wolnego, pamiętania o zaopatrzeniu na okresy zamkłych sklepów, zamkłego studia tańca - ogólnie czasu, w którym się wypada z całkiem przyjemnej rutyny, działania na zasadzie nawyku. No dobra...podobno chwilowe zmiany nawyków mają dobre skutki uboczne, to narzekać nie będę ;) Ale zdecydowanie wolę gdy nie ma aż tylu "martwych" dni w tygodniu.

Sylwester w gronie przyjaciół, tym razem Y. w roli drugiego gospodarza, co też było miłą odmianą. Pierwszy dzień roku wypełniony po brzegi rzeczami ważnymi dla Relacji, która się coraz bardziej zacieśnia i rozkwita dzięki współ-funkcjonowaniu.

Nowy rok, trzeba z nim coś zrobić fajnego, wypełnić czymś dobrym. Zawiera moją szczęśliwą trzynastkę :)). Wszystko co nowe otwiera nowe możliwości, daje poczucie, że "teraz mogę wszystko". I niech tak będzie!!!

Życzę Wam w Nowym Roku wszystkiego dobrego!
I - że się tak żargonowo wyrażę - wysokiego współczynnika konwersji marzeń na plany :P