niedziela, 30 grudnia 2012

Z dniem 31 grudnia 2012...

...kablówka u mnie w domu zostaje wyłączona. Dobrze się złożyło, że już w listopadzie dojrzałam do wypowiedzenia umowy, bo teraz się okazuje, że już od 2 tygodni, czyli odkąd zamieszkał ze mną Y., nie miałam nawet okazji, ni chęci, ni potrzeby by włączyć to pudło.

Trochę czasu mi zajęło by podjąć tę decyzję, choć chyba dłużej by wreszcie to załatwić, ale cieszę się. Same dotychczasowe dwa tygodnie bez krzyczącej telewizji i świat jest piękniejszy. A 50 zeta z groszami piechotą nie chodzi by płacić za coś co człowieka wkurza ;).

Tak więc Nowy Rok przywitam śniegiem na wszystkich kanałach :).
Oraz poczuciem, że rok 2012 był zajebisty!!!

Najlepsiejszego w Nowym, 2013!!!

sobota, 29 grudnia 2012

Pan facet był chory i leżał w łóżeczku

Co jest gorsze od faceta siedzącego w domu bo ma wolne?
- Chory facet siedzący w domu bo jest chory. :)

Czy może być coś jeszcze gorszego?
TAK! - Chory facet-obcokrajowiec z kraju gorącego, siedzący w domu z przeziębieniem i gorączką, nie mający pojęcia co i jak.  :D

Tak, dokładnie, umiera! ;P

I teraz są dwie opcje:
a) Nie wypielęgnujesz jak dzidziusia, to będzie chory... dłużej
b) Wypielęgnujesz - to się nauczy, że jak jest chory to go niańczą i będzie chory...częściej ;)

Jak to mówi moja ulubiona sąsiadka blogowa Stardust - jak się nie obrócisz, i tak d*pa z tyłu ;P

piątek, 28 grudnia 2012

Przeglądam...

...stare, stare gryzmoły z hiszpańskiego. Gryzmoliłam w tym zeszycie podczas oglądania różnych programów w TiVi. Teraz sobie odświeżam wiedzę...i trafiam na takie oto tłumaczenie słowa:

mañana - później, kiedy indziej, daj mi spokój, daj mi w łapę, nigdy.

Tak mi się coś wydaje, że przy tej notatce musiałam oglądać Cejrowskiego :P

czwartek, 27 grudnia 2012

***

Nie ma większej radości, niż zobaczyć radość na twarzy bliskiego człowieka, przyczyniwszy się do niej.

niedziela, 23 grudnia 2012

No!

Oboje jesteśmy sportowymi typami. Y. ćwiczy codzienne sesyjki siłowe po 10 minut, ja raczej śmigam na zumbę. Ale wiedział, że ćwiczę też w domu interwały.

Co chwila się dopytywał zatem, kiedy to on zobaczy jak ćwiczę ja. Odpowiedź zwykle ta sama - że ćwiczę gdy nie mam innych treningów i koniecznie rano bo mój trening interwałowy nakręca, daje energię i nie da się po nim spać.

Aktualnie z okazji przerwy świątecznej moje ukochane studio jest zamkłe, więc się doczekał. Niedziela rano, Antares bierze się za trening. 45 minut totalnego wyrypu, po którym można wykręcać ciuchy. I coraz większe oczy Y. 

Po wszystkim Y. stwierdza: to jest bardzo dużo, ciężkie, nie możesz ćwiczyć codziennie.

NO!
JEST RISPEKT!
;P

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Mr Y.

"Człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce."

Sparafrazuję:
"Mężczyzną jestem i nic, co dotyczy potrzeb mojej Kobiety, nie jest mi obce".

Tak mi się dziś podsumowało w głowie Jego podejście do mnie. Z każdym dniem jestem w coraz większym, pozytywnym szoku.

Pociągnięcie tego wątku poskutkowałoby zaklasyfikowaniem bloga jako +18 ;)

środa, 12 grudnia 2012

Malusieńkie nieporozumionka :)...

W nauce języka obcego chyba najfajniejszą stroną są wszelkie idiotyczne sytuacje wynikające z niezrozumienia bądź na przykład pomylenia słów w kontaktach z rodowitymi użytkownikami tegoż języka.

Kiedyś na przykład chciałam pewnemu facetowi wytknąć, że jest uparty...ale usłyszał, że jest tępy. Przez chwilę zastanawiałam się dlaczego mu się oczy zrobiły jak pięciozłotówki...
Całkiem niedawno chciałam innego faceta ubrać w "sukienkę", po czym zupełnie nie wiedziałam dlaczego turla się ze śmiechu. :)))

Ale się nie zniechęcam :P
A wy? Pamiętacie jakieś idiotyczne sytuacje tej maści ze swojego życia?

czwartek, 6 grudnia 2012

Dobra wiadomość

Już nie będę Wam suszyć głowy za każdym razem gdy będę się wyżywać artystycznie na tkaninach :).
Przenoszę się ze swoim szyciem na osobny plac zabaw, by tam móc uskuteczniać moje chwalipięctwo oraz nuuudne tematy igieł, nici, maszyny, wykrojów, etc.

Oto moja nowa piaskownica:

Jeśli kogoś z czytelników mojego bloga nie nużą wymienione wyżej tematy, miło mi będzie jeśli mnie czasem odwiedzi w nowym miejscu :)

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Znak czasów?

Nie ma lekko.

Na każdym kroku spotykasz ludzi bardzo chętnych by cię oszukać, naciągnąć i wykorzystać. Odruchowo przykładasz własną miarę do nowo poznanych osób, otwierasz się - i ryzykujesz. Ryzykujesz rozczarowaniem i bólem poniewczasie.

Czasami odnoszę wrażenie, że tyle tego się roi na każdym kroku, iż trzeba by było każdego "nowego" człowieka - przed dopuszczeniem do siebie, swoich spraw, swojego życia - bezwzględnie sprawdzać podpinając do wariografu albo puszczając za nim detektywa.

Tak, to brzmi absurdalnie, to byłby obłęd. Ale, do cholery, żeby wciąż obrywać po dupie za bycie beznadziejnie uczciwym we wszystkim co się robi? Czy otwartość i uczciwość to dziś synonimy naiwności? Dlaczego na świecie jest tyle obłudy, kłamstwa i interesowności? Postaw typu "poudaję że mnie obchodzisz, bo możesz mi się przydać"? Albo "naściemniam ile wlezie by wyciągnąć to co chcę, a gdy prawda wyjdzie na jaw - dla ciebie będzie za późno"?

Czy uczciwość to towar aż tak skrajnie luksusowy w dzisiejszym świecie?
Znak czasów?