niedziela, 17 czerwca 2012

La la lajf is łanderful...

Wreszcie zrobiło się pięknie.

W poszukiwaniu świętego spokoju i braku ludzi na zielonej trawce wybrałyśmy się z kumpelą na jej działeczkę z samiutkiego rana.


Się beztrosko powylegiwało...




...popstrykało bez wstawania z kocyka wszystko dookoła, ze szczególnym uwzględnieniem Hermana...



...pomodelingowało...



...a nawet się taniało, wpadało na krejzolskie pomysły i wciągało w ich realizację kumpelę :)))



Życie jest pięęęęękneee... *.*

piątek, 15 czerwca 2012

To już dziesięć lat :))

Tak tak, największe słoneczko mojego życia, Goldas, przyszło na świat dokładnie 10 lat temu :). 15 czerwca 2002 roku. Ależ to leci...

Na swojej emeryturce miewa się doskonale. Cieszy się dobrym zdrowiem, radośnie przekopuje ogród wokół domu, a dla domowników jest niemalże centrum wszechświata. Przez dom i ogród zwykle przetacza się sporo ludzi, więc dla niego, bardzo towarzyskiego zwierza, to istny raj.

O dziwo, tak jak u mnie w mieszkaniu miał twarde zasady, zwłaszcza odnośnie wstępu do sypialni, na łóżko i kanapę - tak w swoim obecnym miejscu pobytu śpi w łóżku opiekunów.

Gdy dowiaduję się od osiedlowych psiarzy, ilu psich równolatków Goldasa już dawno nie ma...przez choroby czy starość i inne przypadki, jestem przeszczęśliwa, że Goldas wciąż w super formie i bezpieczny na własnym podwórku.

Aż się dziwię, że przy Goldasowym zamiłowaniu do kopania dziur, opiekunowie są w stanie utrzymać tak piękny ogród!

Sama marzę o TAKIEJ emeryturce :))))

niedziela, 3 czerwca 2012

Wiedziałam!

No po prostu wiedziałam, że jak tylko zacznę podglądać wiadomości to się wkurzę.

Bo i jak się nie wkurzyć, gdy o życiu człowieka w tym chorym kraju decydują jakieś bramki na autostradach? I to wszystko rzecz jasna dla kasy! Że niby karetka ma się zatrzymywać by pobrać "darmowy" bilecik? Że to "tylko" kilka sekund? To AŻ kilka sekund!

Czy w czasach informatyzacji, GPSów, czujników i różnych czipo-podobnych ustrojstw nie można wozów specjalnych wyposażyć w czip otwierający wszystkie bramki już z daleka, by ów wóz nie musiał hamować i tracić cennego czasu? To normalnie jakiś kiepski żart!

Ale czegóż się spodziewać po kraju, w którym na ten przykład z jednej strony mówi się wiele o montażu defibrylatorów na ulicach, a z drugiej strony wysyła się do chorego karetkę bez takiego urządzenia na pokładzie? A pacjent zmarł bo druga, właściwie wyposażona, dojechała za późno...

Co za kraj...