sobota, 28 kwietnia 2012

Kwietniówka

Czyli przedsmak majówki.

Pogoda cudowna, termometr w słońcu naciągnął 43 stopnie...


Rowerek...


A na deser dwa grille i ognisko :). Wieczorem temperatura aż 21 stopni!


Oj błogoooo :)))))

niedziela, 22 kwietnia 2012

Jestem wszędzie :)

Ostatnio szaleję ciut. To tak oprócz problemów z kotem, którego mam na tymczasie. No i obok pracy, w której co chwilę jest masakra.

Wspominałam, że biegam na zumbę? Nie pamiętam. Tak czy owak teraz mówię: tak, biegam na zumbę tydzień w tydzień od października, z przerwą na remont :). A w zeszłą niedzielę zaszalałam i popędziłam na maraton zumby w moim mieście. Żeby było śmieszniej - to przegoniłam na ten maraton Hermana. Na samym maratonie było intensywnie i bosko :). Co ciekawe, nie zrobiłam tam ani jednego zdjęcia ani nie nagrałam żadnego filmu, tylko szalałam :). Pozwolę sobie wrzucić próbkę zabawy w postaci jednego z filmideł, które nagrali inni :). Na scenie akurat moja instruktorrrrr.


Instruktorki były cztery a maraton trwał ponad 3 godziny :). Super zabawa i świetna atmosfera. Oczywiście niedzielny wyryp mi nie przeszkodził by już nazajutrz być znowu na regularnych zajęciach zumby :).

Za to w piątek mieliśmy w Gliwicach kolejną edycję Gliwickiej Masy Krytycznej, czyli imprezy dla rowerzystów podczas której dużą grupą przejeżdża się głównymi ulicami miasta. Oczywiście trasa jest wytyczona, impreza zabezpieczana przez policję i straż miejską a tempo spokojne :). Byłam pierwszy raz i zabrałam również Hermana :). Z tego wydarzenia jeszcze zdjęć żadnych nie ma ani filmideł więc nie pokażę ;). Ekipa aparatowo-kamerowa chyba zabalowała ostro na after party ;).

W międzyczasie jeszcze znalazłam czas na szycie :). Tym razem zachciało mi się uszyć sobie wiosenno-letni wiązany z przodu płaszczyk na miarę z żakietowego materiału, ładnie wcięty w talii/pasie. No to sobie uszyłam :) O!

A tak w ogóle to przyroda już gotowa by wybuchnąć zielenią, ale jeszcze jakby za chłodno na taki całkowity zdecydowany wybuch wiosny z prawdziwego zdarzenia. Ale ja pozdrawiam Was drodzy Sąsiedzi wiosennie :))



wtorek, 10 kwietnia 2012

Tytuł zjadł koń

Po próbnej jeździe na Hermanie stwierdzam:

1/ Jest dziko (na razie) ale wygodnie
2/ Nie było faceta, który by się za mną nie obejrzał :)

No...chyba, że to przez te moje czerwone trampki ;P

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Coś pysznego, białkowego na szybko :))

Jak wiecie, wprowadziłam w swój sposób odżywiania zalecenia diety rozdzielnej. Staram się by co najmniej jeden posiłek dziennie był zgodny z jej zasadami. A że nie znoszę długo pichcić, kombinuję szybkie dania z tego co lubię.

Pozwolę się podzielić tymi, które tygrysek (ja) lubię najbardziej ;) wraz z informacją jakiego rodzaju jest dany składnik (białkowy/węglowodanowy/neutralny) - dla błądzących po necie trafiających przypadkiem w moje progi.



Omlet (danie białkowe)
  • 2 jajka (skł. białkowy)
  • pomidor (skł. neutralny na surowo, po ugotowaniu białkowy)
  • plaster żółtego sera np. Gouda (skł. białkowy - poniżej 50% tłuszczu)
  • oliwa (skł. neutralny)
  • zioła do pizzy (skł. neutralny)
  • odrobina soli (skł. neutralny)
  • natka pietruszki (skł. neutralny)

  1. Do jajek dodać soli, roztrzepać, wylać na rozgrzaną na patelni oliwę, przykryć, wstępnie ściąć.
  2. Położyć na wierzch pokrojonego pomidora i ser pocięty w paseczki, posypać ziołami do pizzy i posiekaną pietruszką. Przykryć, dalej podgrzewać aż ser się stopi.
  3. Gotowe!


Chwila moment roboty, jedzonko syci na długo. Substytut pizzy ;). Jak na mój gust jest odpowiednie zarówno na porządne śniadanie, sycący choć lekki obiad, jak i kolację.
Grunt to jeść bez pieczywa, które jest składnikiem węglowodanowym :)))).

sobota, 7 kwietnia 2012

Marzenia są po to by je spełniać

...przynajmniej te, które są w miarę realne :).

Grunt to z marzenia zrobić plan i na przykład na poczet jego spełnienia poodkładać drobne sumy na osobnym koncie :))

W ten oto sposób do mojego ukochanego "górala" Authora dołącza miejski "holender".

A że sprzedawca zrealizował zamówienie z prędkością światła, to już wczoraj rowerro przybył w paczuszce. Nie był aż tak bardzo "w proszku" i już wczoraj po pracy go poskładałam bez problemów. I ochrzciłam :))

Poznajcie Statecznego Hermana


W ramach tuningu już otrzymał czerwoną kokardkę w białe kropki na kluczyk zamiast zawieszki. Kluczyka nie można wyjąć gdy zabezpieczenie jest odblokowane więc klasyczna zawieszka by tłukła o rower. A oznaczyć trzeba bo za dużo kluczy do pamiętania ;)


Teraz to niech tylko się ciutkę ociepli bym mogła przetestować czy wszystko dobrze wyregulowane i dokręcone. A potem...w miasto! Wreszcie całkowicie "po cywilu" i stylowo :).

Figlarny Author vel Arturro oczywiście nadal będzie do bardziej dynamicznej jazdy, pod sakwy oraz szwendania się po wybojach.


No! To teraz zadania zostały rozdzielone :))) Pan Stateczny do zadań miejskich, Pan Figlarny do zadań specjalnych :)))

Ja to serio mam świra na punkcie dwóch kółek ;)

piątek, 6 kwietnia 2012

Świąt z jajem!

Tudzież weekendu z jajem, może być bez jaj - jak kto woli.
Pogody ducha i pogody za oknem, wbrew prognozom. Jak wiadomo - telewizja kłamie a prognozy się nie sprawdzają :))

A! I nie opychajcie się zanadto bo to niezdrowo :). I na spacer wyjdźcie, wiosna w końcu :))

Ja planuję, z okazji dłuższego weekendu, obijać się aż do mdłości. A że plany, podobnie jak pogoda, też się lubią zmieniać - to zakładam, że wszystko się może zdarzyć :)

Czyli że ZOBACZYMY ;P

Miłego!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Odwaliło mi

...na punkcie mieszczucha:
http://www.pafen.pl/Katalog/Rowery/28-3-biegi/Rower-Miejski-HOLENDER-28-BLACK.html?pa=2

Taaaki fajny "holender", niedrogi w sumie, odstrzelić się można jeżdżąc na nim, można zostawić bez większego strachu bo nie kosztuje krowy.

Jest jeden problem: strasznie nie lubię kupować rzeczy będących "hitem sezonu" bo moda lubi przemijać a ja preferuję "ponadczasówki". A w tym przypadku mam wrażenie, że mieszczuchy wszelkiej maści to właśnie taki modowy hicior.

No i ciężko mi się zdecydować czy lepszy byłby 1-biegowy czy z 3 biegami.

Jednak jak tak patrzę na tego czarnego (bo tam szeroka gama kolorystyczna jest dostępna) to sobie myślę że czerń taka klasyczna, taka ponadczasowa, a holendry ponoć wygodne są.... :)))

Waham się i choruję ;)