niedziela, 26 lutego 2012

Nie taka straszna jak mnie malują ;)

Czas akcji: czwartek wieczór, po 17:00
Miejsce akcji: moje osiedle
Okoliczności: wreszcie po ponad dwóch godzinach wychodzę od fryzjera i mogę zrobić małe zakupy w małych, pobliskich sklepikach przed ich zamknięciem.

Wchodzę do warzywniaka po zapas owoców i warzyw. Pani podaje mi sprawnie wszystkie produkty.
Na końcu przypominam sobie o zieleninie, zauważywszy leżący na ladzie ostatni pęczek szczypiorku :)
 
- ...i jeszcze natkę pietruszki i szczypiorek bym prosiła - zwracam się do pani ekspedientki, na co ona kładzie przede mną pęczek pietruszki i cebulkę "dymkę".
- Ale o tamten szczypiorek mi chodziło - mówię z szerokim uśmiechem, wskazując zauważony wcześniej ostatni pęczek.
- Nie - pani stanowczo kręci głową - tamtego nie ma, jest ten.
 
Nie zaskoczywszy o co chodzi, zrobiłam wielkie oczy i wpadłam w lekką konsternację. Wszak moje myśli krążyły wokół mojej pięknej, świeżo spod fryzjerskiej szczotki wyjętej czupryny. Tak więc chwilowo byłam w innym wymiarze :D

Pani zauważywszy moje zdziwienie, rzecze konspiracyjnie:
- Tamten pęczek leży i czeka.
- Achaaa... czeka...? - dziwię się głupio, dalej nie za bardzo rozumiejąc.
- On czeka na wiedźmę - sprzedawczyni spieszy z odpowiedzią na wymalowane na mojej twarzy pytanie - No wie pani, jak my mówimy, że "nie", to trzeba nas słuchać. Ten pęczek czeka na koszmarnego klienta, który go dostanie.
- Jak dobrze wiedzieć - roześmiałam się zaskoczywszy wreszcie - że nie jestem wiedźmą...

***
A tak swoją drogą, jak to się ma do tego powiedzenia "kto je ostatki..." ? ;)
Miłego nadchodzącego tygodnia życzy Antares-nie-wiedźma :))

24 DDW

poniedziałek, 20 lutego 2012

GiePeeSy

Straty spowodowane złymi wskazówkami samochodowej nawigacji satelitarnej w samej Wielkiej Brytanii wyniosły w zeszłym roku aż dwieście mln funtów – wynika z badań, do których dotarł dziennik „Daily Mail”. /źródło: geoforum/

Co chwila słyszę, że kogoś GPS przeciągnął po "zapłociach", wyprowadził w pole (dosłownie) albo co gorsza - wprost do jeziora (autentyk). Inna rzecz, sprawdzona przeze mnie, że w niektórych miejscach GPSy wymiękają, tracą zasięg i zaczynają świrować.

 Lubię gadżety jakem gadżeciara lubiąca testować różne różniste urządzenia. Jednak gdy gdzieś jadę i chcę dotrzeć, to nie ruszam się bez papierowej mapy. Czasem się śmieję, że Ja+Mapa=Niezawodny chodzący GPS :D Dziwię się ludziom, którzy włączywszy GPS, wyłączają myślenie.

A jaki jest Wasz typ? GPS czy papierowa mapa?

30 DDW
(Dni Do Wiosny)

wtorek, 14 lutego 2012

W telegraficznym skrócie :)

Czego nie powinna robić tancerka orientalna gdy prowadzi auto? - Nie powinna słuchać np. klasyki egipskiej. Albo drum solo.
Dlaczego? - Ano dlatego, że przy muzycznych akcentach może odruchowo popełnić jakiś akcent ciałem. Albo kierownicą.

Osobiście nie jestem w stanie nawet jeździć na rowerze słuchając w/w bo odpływam w świat akcentów i nie mogę się rozpędzić przez to :D. To jest norrrmalnie silniejsze ode mnie! Sprawdza się jedynie tak zwana "młócka".
 Hmm...i wszystko na temat :)

***

Inny temat. Mam HRmax (tętno maksymalne) 19-latki. Przynajmniej na Zumbie. Jeszcze w grudniu było na poziomie 22-latki :D. Oj daje popalić pani instruktorrr ;).

***

Jako przeciwwagę dla szalonej zumby, postanowiłam ostatnio w moim ulubionym beledi poćwiczyć powściągliwość. Ja i tak jestem taka "wow i do przodu i szaleństwo w ogóle!", a zumba z naszą Sandrą-killerką mnie jeszcze bardziej ukierunkowała na to "wow!".



W sumie nawet mi wychodzi, grunt to się skupić i wyciszyć ciut, co przy weselszych kawałkach - przynajmniej dla mnie - łatwe wcaaale nie jest.



36 DDW

poniedziałek, 13 lutego 2012

Marność nad marnościami - czyli o kruchości człowieka

"Wypadki chodzą po ludziach" - zwykło się mówić. Ciekawe jednak, że przeciętny człowiek nie przyjmuje do wiadomości opcji "mnie też to dotyczy". Jakkolwiek z tego co zaobserwowałam - chyba raczej każdy człowiek prędzej czy później staje oko w oko z sytuacją, która wyraźnie pokazuje mu jego kruchość. I że nie na wszystko ma wpływ.

Wówczas pojawiają się w głowie myśli:

"A jeśli coś mi się stanie?"
"Co będzie z moimi bliskimi?"
"Jak zabezpieczyć pewne sprawy, by w razie czego (...) ?"

37 DDW

wtorek, 7 lutego 2012

Dosyć tego dobrego

Zima się u nas panoszy, mróz się za bardzo zadomowił. Żeby to jeszcze był jakiś miły, rześki mrozik, ale nie - siarczysty, wredny i zdecydowanie za długo! Godzina 8:45 a za oknem nadal -13°C na wysokości 3 piętra.
Tak więc dzisiejszy dzień zaczął się pod znakiem zniecierpliwienia mrozami. W sumie zaczął się o 4:30 ale zapomniałam zerknąć na termometr o tej porze :D.

Tak więc oficjalnie rozpoczynam odliczanie Dni Do Wiosny!

43 DDW

Hasło: "Zimo wy...bywaj!"
 
 A powyższe zdjątko sobie jako tapetę walnę! O!

źródło zdjęcia: http://www.tapeciarnia.one.pl/details.php?image_id=24550

czwartek, 2 lutego 2012

Wiosna idzie!

Czas leci jak wariat, a wraz z nim ze zmęczenia odleciała panna Wena. Mojego zmęczenia. Widać pannica nie lubi zmęczonych pracą ludzi.

Z utęsknieniem czekam na jakąś przerwę urlopową, jednak póki co mam przed sobą dłuuuugi tunel, w którym światełka niet.

Będzie trzeba chyba wykopać wyjście z tunelu w miejscu w którym jestem, inaczej chyba w życiu światła nie ujrzę :P Wziąć rzucić wszystko w diabły, wyłączyć telefon i udać się na odpoczynek. Może nie wieczny, ale chociaż chwilowy. Wszak czasem tę piłę naostrzyć trzeba.

Póki co, w ramach "resetu" by pannę Wenę zwabić znów do siebie, przemalowałam sobie bloga. Łaaadnieeee? ;P

Za oknem mróz jak diabli, ale ja już zacieram rączki oczekując marca. WIOSNY!!! Jak chcę ją poczuć (wiosnę znaczy), wtedy rozciągam mapę turystyczną i planuję dokąd to popedałuję gdy się zrobi cieplej. Kocham takie rowerowe szwendactwo.

A mróz? Niech wymrozi insekty z komarami na czele! Żeby nie było strachu się zatrzymywać i focić na rowerowych wycieczkach :)))

Żeby nie było, że z okazji zimy się zamknęłam w domu:
 

...nie ma siedzenia na tyłku, O NIE!

I jakoś tak jest mnie jakby coraz mniej ;).