czwartek, 31 marca 2011

Patrząc z boku...

Wczoraj w Glajwicach:
Ulica Dolnych Wałów, przy chodniku wzdłuż jezdni jeden samochód zaparkowany na awaryjkach, tuż za nim drugi samochód zaparkowany na awaryjkach, a pomiędzy nimi "zaparkowany" piesek. Kto najbardziej złamał przepisy? - Piesek rzecz jasna! Nie miał awaryjek! :D

Fociszona zrobić nie zdążyłam, nim wyjęłam aparat z plecaka, zaparkowanego pieska odwiązał od słupka jego pan i podreptał dalej :D

wtorek, 22 marca 2011

Mamy JĄ!!

Wiosnę znaczy :)
A tak panna Antares ją witała :)



Czyli wylewając siódme poty i z totalną głupawką wiosenną, której się nie dało ukryć w obiektywie :D
Pssst! DWA KILO W DÓŁ!!!! AAAAA!!!!

niedziela, 20 marca 2011

Tygodniowy zsyp :)

Tydzień za tygodniem pędzi jak szalony, pracy masa, zajęć poza pracą też, ale im człowiek bardziej zajęty, tym lepiej zorganizowany.

W tym tygodniu wreszcie odfajkowałam też wymianę lodówki. Poprzedniej się przytrafiła wielka szpara w komorze zamrażalnika po tym jak się ścianka odgięła z powodu lodu. Postanowiłam, że skoro już muszę kupić nową, to tym razem będzie bezszronowa. Trochę to wszystko rozciągnęło się w czasie, bo najpierw miałam kłopot z wyborem, jak wreszcie podjęłam decyzję co kupić, to pojawił się problem z zalogowaniem na moje konto w sklepie internetowym, jak się wreszcie po kilku dniach dorwałam do konta, to z kolei wyczaiłam nieścisłość w danych technicznych w opisie, co trzeba było wyjaśnić. No ale wreszcie szczęśliwie zamówiłam lodóweczkę z transportem, wniesieniem, wypoziomowaniem i wywozem zużytej, termin dostawy został ustalony, płatność zrealizowana...no i można było spokojnie czekać na dostawę. I wiecie co? Po raz kolejny się przekonuję, że warto odżałować te trochę kasy i powierzyć pewne zadania ludziom, którzy robią daną rzecz na co dzień. Lodówa ma 185 cm "wzrostu", z opakowaniem była jeszcze większa, a panowie myk-myk, sprawnie sobie z tym poradzili. Wiedzą gdzie i jak złapać, mają swój "kod ostrzegania" przed progami, schodkami, obniżeniami stropu i innymi przeszkodami, w sekundzie mi to całe opakowanie rozbebeszyli, ustawili po uprzednim wyniesieniu starej lodówy. Śmieci z opakowania było tyle, że mi zawaliło cały ogromny przedpokój, te wszystkie styropiany większe ode mnie, więc panowie - spoglądając na mój mikroskopijny wzrost - grzecznie zapytali, czy dam sobie radę z wyniesieniem tego czy też mają mi to zabrać. No i zabrali. Tylko upewnili się w którym kierunku trzeba iść by trafić do śmietnika :). W krótkim czasie miałam wszystko załatwione, posprzątane. I piknie! Lodówa jest wygodna, cicha i pojemna. W sam raz :) A najbardziej się cieszę z czterogwiazdkowego zamrażalnika :).

Z innych nowin - mam wrażenie, że coraz mniej "morduję" baladi, które ostatnimi czasy ciągle męczę na sali :). No i zrezygnowałam z funkcji moderatora na forum o tańcu arabskim, którą pełniłam długo. Tak że tydzień zakończony pozytywnie, a ja zwarta i gotowa na nadejście kolejnego. Bogatsza też o kilka doświadczeń, cennych spostrzeżeń, jeszcze cenniejszych wniosków ... jest dobrze :).

A tak w ogóle to WIOSNA IDZIE! :))))

niedziela, 13 marca 2011

Niniejszym...

...ogłaszam rozpoczęcie sezonu rowerowego!

Szybki przegląd sprzętu, napompowanie powietrza, przetarcie siodełka i kierownicy z kurzu - i jazda! W sumie przejazd testowy, jak to zwykle gdy po zimie wyjeżdżam pierwszy raz. Jako rowerzystka mogłam obadać sytuejszyn na osiedlu Kopernika, na którym ostatnio wyłączyli z ruchu ulicę Perseusza, czyli wygodny dojazd do centrum, bo mają budować jakąś estakadę. Wszystko wokół ulicy rozwalone dokumentnie, istny krajobraz księżycowy. Na Koperniku, obok tych wszystkich ulic Saturna i innego Jowisza, zdaje się nie ma Księżycowej, więc można roboczo przemianować obszar demolki :D .

Po szoku na Koperniku, ewakuowałam się do lasu. A tam... cóż... niespodziewanka numer 2 - pół lasu wycięte! Jakieś niezłe czystki. Dziwnie jest, znajome miejsca wyglądają zupełnie inaczej i nie wiadomo w którą ścieżkę skręcić :D.

Być może powycinali stare drzewa by młodnik mógł się rozwinąć? Nie wiem, nie znam się

Pogoda piękna, ciepło, miło, może ciut wietrznie, nie można narzekać bynajmniej :).

Antares pozdrawia i uśmiechy śle! :D

sobota, 12 marca 2011

Marcowe ciepełko :)

Dzisiejszy poranek przywitał mnie słonkiem pukającym w okienko, więc nagle poczułam przypływ wiosennej energii. Wstałam żądna czynu i po dobudzeniu się kawą zabrałam się za zapomniany przez zimę balkon. Trzeba było się przygotować na nowy balkonowy sezon - czyli zakończyć poprzedni. Kończenie poprzedniego polega oczywiście na czyszczeniu skrzyń i donic, wywalaniu zasuszonych resztek chabazi, usuwaniu starej ziemi, po czym zwykle zasyfione jest pół mieszkania. Najgorsze w mieście, gdy się w bloku mieszka, jest wynoszenie starej i przynoszenie świeżej ziemi do kwiatów. To w sumie robota dla siłacza.

Przyznam, że nie pamiętam kiedy ostatnio się tyle napracowałam fizycznie jak dziś. Nie wiem jak jutro się zdrapię z łóżka bo już dziś mnie wszystko boli po akcji ;P. Ale to fajna terapia odmóżdżająca, teraz balkonik czeka goły i wesoły na obsadzenie :). Ja za to czekam na posadzenie. Własnych czterech liter na leżaczku gdy już będzie dość ciepło :D

wtorek, 8 marca 2011

Gapa jestem!

No gapa nad gapy! 5-go marca minęły 2 latka mojego blogowania a ja kompletnie to przeoczyłam!
Nie wiedzieć dlaczemu skojarzyło mi się, że to był marzec ale bardziej zaawansowany - ale jaja!

No więc prędziutko naprawiam to niedopuszczalne przeoczenie i z okazji dwulecia bloga o - jak dotąd - niezmiennym tytule "A Pesar de Todo", czyli po naszemu "Mimo wszystko", chciałabym podziękować moim drogim Sąsiadom blogowym, Czajnikom i Odwiedzaczom! Dziękuję że jesteście i że mogę do was zaglądać. Wielu z Was stało osobami bardzo bliskimi mojemu sercu :)).

Szczególne podziękowania dla Blancari, która zwróciła moją uwagę na takie ustrojstwo blogspotem zwane, bo to mnie z czasem zachęciło do założenia własnego bloga i naskrobania pierwszej notki :).

W ramach podziękowania, zamieszczam dla Was odrobinę lata :))) mimo przedwiośnia ;P

poniedziałek, 7 marca 2011

Idzie wiosna :)

Kotecek otarł się o drukarkę i...



...i drukarce wyrosła sierść {#emotions_dlg.oo}
 
Miłego dnia! Cool

niedziela, 6 marca 2011

To mi się podoba :)

Tereny za dawnym Domem Kultury, czyli tu:

w mojej dzielnicy całymi latami straszyły obskurnym, zaniedbanym hmm... nazwijmy to "parkiem".

Ale ktoś mądry wpadł na pomysł by ogromną przestrzeń zagospodarować :). Utworzono tam połączenie parku i placu zabaw. Co prawda na razie jeszcze krajobraz przedwiosenny taki sobie, mimo to zapraszam na małą wycieczkę :). Strasznie mi to miejsce przypadło do gustu.

Zaczynam od oferty dla najmłodszych. Oto wielofunkcyjna łódź dla dzieciaków:


Łódź pływa po wielkim, piaszczystym jeziorze:

Nieopodal "jeziora" mieszczą się huśtawki i "koniki"
Nie zapomniano o ustawieniu ławeczek dla dorosłych pilnujących pociech.

Obok miejsca z huśtawkami, jest miejsce dla młodzieży - boisko do koszykówki.

Z boiskiem do koszykówki sąsiaduje miejsce dla rolkarzy i entuzjastów rowerów. Plus ławeczki dla kolegów, którzy chcą sobie poobserwować ich wyczyny. Pomyślano nawet o tym, że młodzież wiecznie siada na oparciach ławek, zadeptując buciorami ich siedziska. Tu dla młodych przystosowano ławki do takiego właśnie siedzenia :).


Dalej jest jeszcze karuzela dla dzieciaków i takie ustrojstwo do wspinania

Nie zapomniano również o dorosłych :). Dla nich przewidziano kilka przyrządów do ćwiczeń:



Fajnie że od strony uliczki pozostawiono trochę krzaków - gdy się zazielenią, będą naturalnie odgradzać park od oczu przechodniów i hałasu samochodów

Całość, z racji dużej powierzchni parku, nie jest klaustrofobiczna. Park jest przestronny, każda ze stref jest oddalona od innych. Nie mogę się doczekać by to zobaczyć gdy już na drzewach będą liście i zrobi się zielono :)