sobota, 26 lutego 2011

Kręcę :)

Nadrabiam zaległości, więc wreszcie mam czas na zamieszczenie wyróżnienia przyznanego mi przez Di
Oto wiosenny BRATEK :)
Di, bardzo dziękuję za przemiłe wyróżnienie, zapowiedź wiosny - wszak bratki to marcowe kwiatki :)
I jeszcze mi się zrymowało :D

A że za oknami nadal zzzzimno straszniście, postanowiłam się tym bratkiem podzielić ze wszystkimi, którym zima dała się we znaki i tęsknią za ciepełkiem :).

piątek, 25 lutego 2011

Wczoraj...

...na sali męczyłam baladi...i jakoś tak czułam się pokracznie :).
Po obejrzeniu wczorajszych filmideł już wiem dlaczego się tak czułam :D
Dlatego dziś Wam wstawię tylko fociszona :D
Przy okazji na zdjęciu - wdzianko szyte tuż przed spaleniem się mojej maszyny do szycia :D

środa, 23 lutego 2011

Łucznik 340FA

Wygląda tak:
Warto się jej dobrze przyjrzeć. Po co? Ano po to, by jej NIGDY nie kupić będąc skuszonym niską ceną. Plastik, chińszczyzna, totalna masakra. Niewiele używana, szanowana, a nie wytrzymała. Przy ostatnim szyciu zaczęła podejrzanie zwalniać i się grzać. A dziś po przeszyciu kawałka materiału - po prostu nad maszyną uniósł się dymek, zaśmierdziała plastikiem...no i to by było na tyle. Kończę szycie ręcznie.

Gdzie te dawne, metalowe Łuczniki, które szyły po 30 lat???

czwartek, 17 lutego 2011

Cierpię...

...na totalny niedoczas.
Podobno dobrze jest być zajętym, ale mam wrażenie, że coś ostatnio nie ogarniam wszystkiego co powinnam.

P.S. Dziś zabrałam na spróbowanie woal na salę...kurka...jak one (tancerki które podziwiam) to robią, że im ręce przy tym machaniu nie odpadną?

P.P.S. Jak fajnie - po takim porządnym wycisku to się nawet nie chce jeść ;)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Nostalgicznie...

Zakochałam się w tym utworze od pierwszego usłyszenia :). Nie wiem czy komuś z Was do gustu przypadnie, ale zamieszczam go wraz z tłumaczeniem


Pinhani - Yitirmeden

Czy masz czas by usiąść i pomyśleć?
Nie rozumiesz póki ich nie stracisz
Tych ukochanych ludzi u końca drogi
Przytulaj bliskich przy każdej okazji
Zamiast płakać gdy już ich nie ma
To ich nie zwróci, nieważne ile łez wylejesz

Być może stoją obok ciebie
Twoja matka, ojciec, na tyle ile mogą
I twój 47-letni starszy brat

Życie jest jak czarna skrzynka
Otwiera się dla każdego gdy nadchodzi dzień,
Lecz jeśli pytasz, zawsze jest za późno.

Nie myśl, że dobre dni się skończyły
Być może już nie będzie lepiej
Ale każdy dzień jest wciąż piękny

Wiadomo - trudno jest być blisko
Zawsze łatwiej pozostawać z dala
Ale najciężej jest być samemu

Być może twój pierwszy ukochany śpi
Obok ciebie po lewej stronie
Każde wspomnienie wisi na ścianie

Życie jest jak czarna skrzynka
Otwiera się dla każdego gdy nadchodzi dzień,
Lecz jeśli pytasz, zawsze jest za późno.

czwartek, 10 lutego 2011

Luuuuzikkkkk :)

Wreszcie wzięłam się za siebie. To miłe uczucie gdy ktoś się tobą zaopiekuje nawet jeśli tą osobą jesteś ty sam ;). Bywam na sali w klubie fitness coraz częściej i chętniej, chciałabym dojść przynajmniej do 2-3 razy w tygodniu. Po dzisiejszym porządnym wycisku jestem tak wyluzowana, że nie ruszyłaby mnie nawet bomba atomowa. Coraz mniej siedzę przy kompie, w necie po pracy - i bardzo dobrze. Wypełniam sobie czas innymi zajęciami.

Po ostatnich życiowych jazdach lekko mi nie jest - nie ma cudów - ale to zmieniło moje podejście do siebie, własnego życia, własnego czasu. Chwilowo staram się skupić na sobie i sobie dogadzać. Lepiej się wysilać dla kogoś za kogo się jest pewnym :).


A w świętego Walniętego oczywiście również w planach klub fitness. Wyjdzie mi na zdrowie :)

P.S. Wreszcie mi się dziś udało to koszmarne chodzenie kółeczkiem omi na lewo i prawo też
- yessssss! :))

poniedziałek, 7 lutego 2011

Bawię się :)

Na smutki i problemy najlepszym lekarstwem jest...znaleźć sobie zajęcia.
Wizyta w Lidlu podsunęła mi gotowy pomysł - zabawę farbami :). Nigdy tego nie praktykowałam, co najwyżej próbowałam szkicować ołówkiem z hmm... powiedzmy różnym skutkiem :D.

Tak się więc dziś wieczorkiem bawiłam i rzeźbiłam...no i wyrzeźbiłam.
Coś.
Wyszło tak:
Jestem zdziwiona, że nawet COŚ przypomina.

Stół za to przypominał pobojowisko, ale liczy się zabawa :D. Zapomniałam już jaką to babranie kolorkami frajdę przynosi :). Poczułam się jak gówniara w podstawówce :)))

Fajny sposób na skuteczne odessanie się od kompa ;)

sobota, 5 lutego 2011

piątek, 4 lutego 2011

Czas na relaks

Od nowego roku dość regularnie tańcuję i z radością zauważam, że z tygodnia na tydzień czuję się coraz mniej sztywna :). No i fajnie czasem wyskoczyć na salę, dać sobie samej solidny wycisk, wylać trochę potu i zapomnieć o życiu.

Aaaaallle luzik :))))

Gacie dla zuchwałych

Nawet najbardziej zdeterminowany klient czasem się nie przebije przez źle zrobiony sklep.

Znalazłam ja fajne spodnie w pewnym sklepie. Napaliłam się z leksza i zobaczywszy, że okres oczekiwania na nie wynosi 14-28 dni (sic!), postanowiłam od razu zakupić dwie pary - by załatwić sprawę za jednym czekaniem.

Wrzucam do koszyka, po czym przeglądarka mi się pluje, że strona nie obsługuje certyfikatu zabezpieczeń, na który się powołuje. Znam takie akcje i wiem że wynikają ze złych ustawień, a dokładniej z faktu, że okres promocji protokołu SSL w home.pl się skończył, ale ktoś zapomniał to wyłączyć. No więc w adresie wywaliłam "s" by zamiast https:// było http:// - łooo zadziałało!

Pora na finalizację zamówienia - ale cóż to? Sklep żąda ode mnie założenia konta. No więc podaję wszystkie dane z krzywymi literkami zwanymi potocznie captcha włącznie i...łup! Znów mi się przeglądarka pluje. Robię poprzedni myk z adresem... #$%@!###! - zeżarło mi wszystkie wpisane dane niezbędne do założenia konta. No nic. Dodaję wyjątek dla błędnego SSL i już dość wkuńbiona postanawiam spróbować raz jeszcze. Wpisuję wszystko ponownie. Tak...nowy zestaw krzywych literek też - JEST! przeszło...yyy...ale co to? Komunikat mi grzecznie wyjaśnia, że nie mogę zamówić bo stan magazynu jest sztuk jedna a ja chcę dwie. #@!%%$#@! No to w dodatku w ustawieniach zabronili zamawiać poniżej stanu magazynowego. Żesz... no gacie na kartki czy co?

Ostatnią rzeczą jaką spróbowałam zrobić to się zalogować - ale koniec końców okazało się, że konta nie założyło O.O
Mail z informacją o założeniu konta jak się domyślić nietrudno też nie przyszedł.

No nic...wyczyściłam na wszelki wypadek koszyk i uciekłam stamtąd. Bardzo bezpieczny to sklep internetowy. Nie tylko idioto-, ale i kliento-odporny.

I tak to gaci nie kupiłam, choć zdeterminowana byłam :)

środa, 2 lutego 2011

Czasem...

wymieniwszy z kimś zaledwie kilka zdań, wyczuwa się jakimś piętnastym zmysłem, że owego osobnika należy się bać. Że jest psycholem podskórnie naładowanym agresją mimo, że z pozoru wygląda normalnie. I mimo, że bredzi historie wywołujące twój totalny sprzeciw, coś cię powstrzymuje by go wyrazić. Mnie się cosik takiego dziś zdarzyło... brrrr.... kiepskie uczucie. Mam nadzieję, że się na gościa już NIGDY NIGDZIE nie natknę.
Przytrafiła się wam kiedyś podobna sytuacja?