poniedziałek, 29 listopada 2010

Milej za oknem

Wreszcie szarość przykryła kołderka białej, puchatej substancji, która co prawda kierowców doprowadza do szewskiej pasji, kogoś kto lubi z aparatem pohasać bardzo cieszy. Zrobiło się jakoś tak przedświątecznie w sumie. Z rana gdy tylko koty mnie zdołały dobudzić i ujrzałam za oknem białość, czym prędzej ogarnęłam się i nakarmiwszy dwa małe głodomory, złapałam aparat i popędziłam pod las. Tak przed pracą...zupełnie jak za czasów gdy pierwszą rzeczą, którą robiłam, było wyprowadzenie psa na spacer. Co najbardziej lubię w śnieżnej pogodzie to przytłumiony przez zalegający śnieg dźwięk jadących samochodów. Im więcej śniegu, tym milszy jest ten dźwięk. Wiem, wiem...dziwaczka ze mnie, ale co ja na to poradzę, że mam dziwne upodobania :D.



Kociarnia dziś złożyła wizytę na balkonie, obadała białe-zimne-mokre ...ale jakoś zdecydowanie i one wolą domowe ciepełko.
Ktoś tu chodził :)

Jak zwykle sumiennie pomagają mi przy pracy, przytrzymując papiery na biurku, zrzucając zaczajoną na mnie mysz od kompa, robiąc za filtr na monitor i grzejąc mi kolanka gdy siedzę na fotelu oraz utrzymując właściwą temperaturę siedziska fotela gdy na nim nie siedzę :). To zdecydowanie umila pracę :).
Pani Prezes :)

I jeszcze zerknięcie na balkonik:
Hmmm... chyba już najwyższa pora to wszystko zdjąć ;)

Dzięki udanemu porannemu polowaniu na fociszony, blog mógł się przebrać w zimową szatę ;). A jeszcze wczoraj narzekałam, że mam nieaktualną skórkę :D

piątek, 26 listopada 2010

Wciągnięta

No! I wcięło mnie na amen!
Koty są bardzo wciągające. Bardziej niż TiVi :). Wszystko się wokół futer kręci, a ja tylko marzę o weekendach, gdy mogę:

a) poświęcić więcej czasu kotom
b) powylegiwać się na kanapie obłożona kotami

Nie wiem, czy to normalne, ale zważywszy na to co za oknem, zmianę czasu na zimowy i generalnie niesprzyjające okoliczności przyrody, stałam się leniwa jak te koty. I tylko bym się wylegiwała gdy tylko mam taką możliwość. W pracy huk roboty, niestety nie ma szans by uciekła bo nie jest zającem, a ktoś to co do zrobienia zrobić musi. No nie ma zmiłuj. A tu w głowie się telepie myśl, że całe 20 dni urlopu mam niewykorzystanego! Toż to całe 4 tygodnie! Ale nie będę wybierać "w listopadzie co drugi dzień", zresztą listopad i tak się już kończy. Masakra jak ten czas leci.

To chyba jednak prawda, że im człowiek starszy, tym szybciej mu ten czas śmiga. Skoro już teraz tak w moich oczach galopuje, to co będzie jak będę miała dwa razy tyle lat co teraz? O ile dożyję tak sędziwego wieku :). Mam nadzieję, że nie, że ktoś mi skróci męki na tym padole ziemskim, ale raczej mi grozi genetyczna długowieczność Pod warunkiem, że mnie wcześniej jacyś diabli albo inni kosmici nie wezmą. Ale że ponoć złego nie biorą, to mam szanse dotelepać się do emerytury. Którą aż boję się policzyć. Jak to mawia Stardust - jak się nie obrócić, to i tak d... z tyłu :D.

Miłego weekendu wszystkim :)

poniedziałek, 22 listopada 2010

Arogancka i nieprzyjemna

obrazek znaleziony w sieci
...jestem. A właściwie bywam. Przyznaję bez bicia. Bo niby jaka mam być w stosunku do kompletnie obcych ludzi, którzy do mnie próbują skakać albo robić osobiste aluzje? Natychmiastowe wyznaczenie granic i pokazanie wprost: "widzę twoje zamiary - tak się bawić nie będziemy" załatwia sprawę na starcie i oszczędza czas (i nerwy).

Jakoś szkoda mi życia i cennej energii na podchody i wymianę zawoalowanych złośliwości w przypadku ludzi, którzy są dla mnie na tyle obcy, że się nawet nie przedstawili :).

Nie wiem czy to dobrze, czy źle. Wiem, że wystarczająco często jestem zmuszona się zamknąć i przemilczać ciosy poniżej pasa gdy jestem uwikłana w sieć zależności, np. służbowych. Nieskończone pokłady cierpliwości są u mnie zarezerwowane dla najbliższych: rodziny, przyjaciół. W końcu trzeba mieć jakieś priorytety, co nie? :D

A może to błąd wyznawać zasadę "jak ty mnie tak ja tobie"? Może w niektórych sytuacjach bycie "lustrem" człowieka naprzeciw to niewłaściwa droga?

Miłego dnia! :)))

niedziela, 7 listopada 2010

Ot przedsiębiorczość

Była sobie wieża kościelna. Z trzema dzwonami. Jednak w pewnym momencie owa wieża obrosła dodatkowym żelastwem. A dokładniej nadajnikami operatorów komórkowych:


Ostatnio jednak proboszcz parafii pojechał po bandzie - tadaaammm:

Wszak niedługo wybory samorządowe w Glajwicach. Ciekawe ile proboszcz zgarnął za postawienie tego billboardu na (ogrodzonym) placu kościelnym tuż za bramą główną do kościoła? I co TO w ogóle robi na terenie kościoła? (W ramach wyjaśnienia dla nie-Gliwiczan dodam, że na billboardzie jest aktualny prezydent miasta, który rządzi już 17 lat i ubiega się o kolejną kadencję)

No ale biznes jest biznes - w końcu dwójka dzieci księdza proboszcza też musi za coś żyć...

wtorek, 2 listopada 2010

Złoto i pomarańczowo :)

Ostatni słoneczny weekend był wprost wymarzony na spacery i fotografowanie. Tak więc w sobotę wybrałyśmy się z kumpelą na spacerek by wykorzystać piękną aurę. W tak pięknym otoczeniu i atmosferze relaksu nie sposób było wyjąć z plecaka aparatu :D. Moja najbliższa kumpela jest teraz przy mnie biedna, bo nigdy nie wie kiedy jej strzelę fociszona. Przez to, że to ja robię zdjęcia, zazwyczaj nie ma mnie na zdjęciach w ogóle :D. Tym razem jednak i ona się do aparatu dorwała, kategorycznie zażądała ustawiania go za każdym razem gdy chciała sobie na mnie odbić sporo już miesięcy nieautoryzowanego wykorzystywania jej wizerunku dla potrzeb treningowo-naukowych ;).

Co mnie najbardziej ucieszyło to fakt, że po wyjęciu zdjęć z aparatu nawet mnie nie korciło by cokolwiek w nich poprawiać. Generalnie mam zasadę: masz dobry sprzęt? chcesz się uczyć fotografować? - no to nie fotoszopuj fot i się nie oszukuj że dobrze focisz :D. Kolorki - jak na moje krzywe oko - wyszły jak marzenie.

Efekty kolorystyczne pięknych okoliczności przyrody możecie ocenić po nowym wystroju mojego blogasa :). Zero korygowania zdjęć - słowo!

Aniołeczek (jeszcze ;P)
No taaaak...co ja mogę robić w lesie? Tańcować na ten przykład!
A to drzewko to liche jakieś - nie dało się na nie wejść a tak się starałam ;)
Miłego dnia!