środa, 29 września 2010

Łoj

Jak tak patrzę na archiwum bloga to coś bidny ten mój wrzesień :D.
Na razie nie obiecuję poprawy ;P

A gdy obserwuję świat za oknem, to widzę, że jednak mi się przyda ta "zdobyczna" pelerynka przeciwdeszczowa na kijkowanie. Czemu zdobyczna? - kiedyś Wam opowiem ;).

No i chyba czas zrobić jesienne porządki na balkonie. Zdecydowanie wolę te wiosenne niż przedzimowe...
Dobrej nocki!

sobota, 25 września 2010

Fajnie tak

...pójść spać wcześnie, obudzić się wyspaną na długo przed wschodem słońca, a właściwie gdy jest jeszcze ciemno. Obserwować jak zmienia się niebo, powoli rozjaśnia się otoczenie, od wschodu na czerwono leniwie wstaje słonko, od zachodu gdzieś tam wysoko jeszcze księżyc sobie świeci. Kumpel pająk z balkonu pewnie jeszcze schowany w kwiatkach bo pajęczyna pusta.

Jesień bywa piękna :)

czwartek, 16 września 2010

Taczka

Przychodzi nowy pracownik na budowę i widzi innego pracownika, który biega jak szalony z taczką tam i z powrotem. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby ta taczka nie była ciągle pusta. Podchodzi więc do gościa i pyta:
- Czemu cały czas latasz w tę i nazad z pustą taczką?
Na to gościu:
- A bo wiesz... jest taki zapieprz, że nie ma czasu ładować!

Mam nadzieję, że nie osiągnę tego stadium... ;)
Miłego dnia!

sobota, 11 września 2010

Troszkę mnie wcięło :D

Powrót do pracy nie zawsze jest przyjemny, po trzech tygodniach przerwy zwłaszcza. Ciężko się przyzwyczaić do obowiązków, porannego wstawania no i siedzenia przy kompie “bo się musi” a nie “bo się ma kaprycho”. Po takiej przerwie miałam totalny reset w głowie – czułam się jak w jakiejś innej rzeczywistości. Dzwoni kolega z pracy że coś jest do zrobienia, a ja się zastanawiam o czym on właściwie do mnie rozmawia Confused smile. Lajtowe nastawienie nie pomaga w pracy, więc trzeba się było jako-tako szybko zebrać do kupy i stawić czoła służbowym obowiązkom.

A obowiązków od groma. Roboty tyle, że końca nie widać. Gdybym nie miała tych 3 tygodni oddechu – zwyczajnie bym nie podołała. A tak, po przerwie i naładowaniu baterii, czuję się po prostu jak ryba w wodzie. Zawalona robotą, mnóstwem tematów, każdy coś ode mnie chce…no normalnie jakby się za mną stęsknili Winking smile. A tak swoją drogą – to miłe uczucie być potrzebnym. Dowartościowujące to wielce Open-mouthed smile.

W ferworze walki na froncie służbowym i po trosze kocim jakoś mi się zniknęło na chwilę. Choć podczytywałam Wasze blogasy i komentowałam, jakoś nie miałam siły pisać nic u siebie. Tak czasem bywa, myślę, że będzie już lepiej Smile