poniedziałek, 28 grudnia 2009

Powrót do normalności

Święta się skończyły - i dobrze. Nawet się cieszę z możliwości ucięcia świątecznych tematów uroczystym wejściem do gabinetu i zajęciem się robotą.

Oczywiście nie obeszło się bez ocenienia mojej osoby przez Siłę Wyższą jaka to ja niedobra, bo nikogo nie zmuszam do odwiedzania mnie i oglądania mojej facjaty w święta. Dobrze, że się obeszło bez odwiedzin, bo pogoda się spaprała i mnie zdrowotnie tak sponiewierała, że nikomu nie życzę. Ale to jakby nie jest brane pod uwagę w ogólnej ocenie mojej postawy (anty)świątecznej. No trudno... to JAKBY nie mój problem kogo obrażam swoją niedoskonałością (czyt. niedyspozycją). Generalnie niewiele mnie obchodzi gdy nie jestem w stanie się zwlec z wyra by chociażby otworzyć drzwi.

Tak więc szczęśliwie kończę tegoroczny temat świąt, Sylwaka pewnie prześpię na "Białej Sali", z różnych względów mam zamiar pozostać w domu. Raczej na wspomnieniach tych dobrych, dawnych zabaw sylwestrowych się skończy tego wieczora.

A póki co... pogoda jak zwykle ma czarne poczucie humoru. Święta się kończą - zaczyna padać śnieg. U mnie za oknem o dziwo biało, co trochę rozjaśniło pejzaż. Czas zabrać się za uczciwą robotę :)

Miłego dzionka!

środa, 23 grudnia 2009

Życzenia

Wszystkim Odwiedzającym i Czajnikom
życzę wesołych, zdrowych oraz spokojnych Świąt
spędzonych w przyjemnej i rodzinnej atmosferze!

O szlag!

Tak się rozleniwiłam w mojej uciesze nad szybkim ogarnięciem chałupy, że kompletnie zapomniałam o świecie, czasie i innych duperelach. Zajęłam się na maxa pracą zawodową by jak najwięcej zdążyć zrobić przed świętami jeszcze.

A tu nagle 23 się zrobił!! O japierdziu! A ja w proszku!

Zakupy jeszcze w sklepie, w domu jak każda rasowa bałaganiara zdążyłam znów nabałaganić. Na szczęście ja bałaganię "tylko" z wierzchu, więc można to szybko ogarnąć :) A najgorzej w pracowni - ale ją zamknę i nie chcę widzieć przez całe święta :D

Dziś poszłam do piekarni niewinnie "po bułki" - odstałam swoje i oprzytomniałam. Wrrrr.... Trzeba wybrać jakiś dogodny moment gdy jest mniej ludzi i wparować :).
A potem jeszcze w domu sporo do zrobienia, przygotowania.
A było tak miło i spokojnie...
ZA spokojnie hyhy

Jutro przyjeżdża mama na Wigilię, trzeba się sprężyć :).
Miłego dnia!

sobota, 19 grudnia 2009

Akcja grudzień - ciąg dalszy :)

Poszłam dziś do ulubionej kwiaciarni w sprawie ciekawych sukulentów, które ponoć przyszły.
U mnie tylko one zimą mają szanse przeżycia ;P
Ale i tam głównie świąteczne klimaty.
Właścicielka-pasjonatka takie cuda i cudeńka robi, że mózg w poprzek staje.
No i ma niedrogo :)
Po ogarnięciu wszystkich cudnych dekoracji, które na mój mały stół byłyby zbyt okazałe, ostatecznie przyniosłam jeden z najmniejszych stroików za całe 35 zeta :)



Fajnie już mieć ogarnięty dom na tydzień przed Wigilią i z przyjemnością, bez pośpiechu sobie go dekorować :))

środa, 16 grudnia 2009

Futrzasto-śnieżne refleksje

Spoglądam za okno - biało, sypie śnieg aż miło.
Samochody dziś częściej trąbią na wszystko bo wydłużyła się znacznie droga hamowania.
Od rana zastanawiam się jak by Goldeniasty szalał w śniegu gdyby tu był.
Jaką by miał radochę...
I jak wcześnie bym przez niego była na dworze.
Pewnie jeszcze nie byłoby śladów na świeżym śniegu :)
Zrobiło się świątecznie...tylko nie wyobrażam sobie jak to będzie w święta bez futrzaka.
Smutno będzie.

wtorek, 15 grudnia 2009

Kłopoty z kręgosłupem

Uwielbiam ortopedów :D
Boli kręgosłup? Coś w nim przeszkadza?
- złapie taki człowieka, "połamie" kręgosłup, poustawia jak należy i po krzyku.
Ulga natychmiastowa.
Zalecany gorący prysznic po :)
I kilka sesji rehabilitacyjnych dla wzmocnienia gorsetu mięśniowego, żeby to wszystko trzymało się kupy.
Na rehabilitacji w razie co to poprawią ustawienie ;P

16.12.2009 Edit: Po jednej nocce - znów to samo :( Znów się chyba coś poprzesuwało... ja jakaś felerna jestem

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Przerwa

Kolejne zajęcia z Orientu 4 stycznia czyli w przyszłym roku.
I jak ja wytrzymam do tego czasu? ;))
Cóż... tzw. okres świąteczny i klub fitness zamkły :(

niedziela, 13 grudnia 2009

Rok z telefonem na kartę

Taka ciekawostka :).

Od początku roku mam 2 telefony na kartę w dwóch sieciach dla obniżenia kosztów rozmów telefonicznych. Jeden jest w Orange, drugi w Tak-Taku na potrzeby rozmów z rodziną i firmą, którzy są wierni sieci Era. Warto w tym miejscu dodać, że wcześniej korzystałam z sieci Heyah, a przed Heyah - również z sieci Era.

Na tym w Orange wisiałam non stop, używałam go zarówno w sieci jak i poza nią. Słałam też z niego MMSy, używałam internetu.
Tak-taka używałam wyłącznie do rozmów w sieci i bardzo mało z niego rozmawiałam, bo firma przeważnie do mnie oddzwaniała.

Teraz postanowiłam wynotować wszystkie doładowania z tego roku by oszacować koszty używania telefonu w obu sieciach i... jestem w szoku!

Wklejam tabelkę z porównaniem, bo cyferki działają na wyobraźnię lepiej niż cokolwiek innego :)


Kwoty doładowań – Żyłowany non stop w sieci i poza siecią Orange na kartę Kwoty doładowań – Mało używany i tylko w sieci Tak-Tak
STARTER-STYCZEŃ 7,00 zł 30,00 zł
styczeń 100,00 zł 150,00 zł
luty
90,00 zł
marzec

kwiecień
30,00 zł
maj
100,00 zł
czerwiec 50,00 zł 50,00 zł
lipiec
85,00 zł
sierpień 100,00 zł
wrzesień
35,00 zł
październik

listopad
50,00 zł
grudzień 100,00 zł
RAZEM 357,00 zł 620,00 zł
Średnio na miesiąc 29,75 zł 51,67 zł

Warto dodać, że to ostatnie grudniowe doładowanie Orange wg szacunków wystarczy mi gdzieś przynajmniej do marca-kwietnia, a Tak-Taka będę doładowywać najdalej z początkiem stycznia, o ile nie jeszcze w grudniu :)

Dobrze prowadzić zeszyt z przychodami i wydatkami, czyli domową księgowość :D.

sobota, 12 grudnia 2009

Święta, święta...

John Grisham znany jest jako autor thrillerów prawniczych, jednak udało mu się w swojej karierze "popełnić" książkę świąteczną o wiele mówiącym tytule "Ominąć święta". Z braku książek do czytania, postanowiłam sobie odświeżyć pamięć i ponownie ją przeczytać, jako że w sumie książka bardzo na czasie. Czyta się ją dosłownie jednym tchem - co mnie się bardzo rzadko zdarza.

Jest to opowieść o tym, jak pewne małżeństwo chciało zbojkotować święta i wyjechać w rejs po Karaibach. Jako że żyli w małej społeczności ludzi z tej samej ulicy, byli poddawani w związku z tym wielu naciskom. W lekki i zabawny sposób opowiedziana historia o wariactwie i absurdzie przygotowań do świąt, o tym, jak jeden telefon potrafi zmienić wszystko, a także o międzysąsiedzkiej solidarności, która wzrusza do łez.

Książka w wersji audio, jest dostępna >>tutaj<< - można odsłuchiwać bez ściągania, bezpośrednio z chomika :)


A tymczasem... zabieram się za dalszy ciąg porządków z okazji soboty i grudnia. Żeby było mi raźniej, zabieram ze sobą w laptopie radio RMF Święta, dostępne na www.miastomuzyki.pl - fajnie grają :). Do tego za oknem śnieżek prószy...jest miło :)

wtorek, 8 grudnia 2009

Starocie bliskie sercu

Dziś w piekarni zostałam napadnięta przez płynący z głośników stary utwór. Pamiętam go z czasów dzieciństwa, gdy słuchało się tego typu utworów w samochodowym kaseciaku, który uwielbiał wciągać taśmy :D Przywołał masę wspomnień z tamtego okresu.
No i generalnie przyczepił się do mnie i łazi teraz za mną :).
Postanowiłam się podzielić - kto wie? może i komuś z Was przywoła garść miłych wspomnień?

Goombay Dance Band - Marrakesh

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Magia orientu

Za każdym razem wracam jak na skrzydłach z moich zajęć z Orientu. Po dawce ćwiczeń tanecznych w dobrym towarzystwie mam ochotę fruwać.

Kumpela, która od każdych zajęć fitness się skutecznie wykręcała i miała gotową wymówkę - tu nie opuszcza żadnych.

Panie z równoległej grupy fitness z coraz większym zaciekawieniem przyglądają się nam gdy się przygotowujemy do zajęć - jakaś ciekawa chusta, piękny pas, krótkie bluzeczki, makijaże, a nawet biżuteria.

Potem dziwna muzyka, wdzierająca się czasem w muzykę do fitness w sąsiedniej sali (czasem ich muzyka wdziera się w naszą - norma). Masa śmiechu zza zamkniętych drzwi.

Wreszcie wychodzimy roześmiane, piękne, omawiamy sobie to co było na zajęciach, opowiadamy o figurach, ćwiczeniach, choreografiach, ciekawostkach tanecznych.

Panie z grupy fitness nie są tak ze sobą zaznajomione, więc w przebieralni przysłuchują się temu co mówimy między sobą, coraz więcej z nich zaczyna zadawać coraz więcej pytań.

Odpowiadam grzecznie, wyczerpująco, szeroooko uśmiechnięta, z naturalnym w tej sytuacji, tajemniczym błyskiem w oku.

Bo w tym jest coś magicznego...

piątek, 4 grudnia 2009

Uwaga na nigdy nie wzięte kredyty

Siedzę przy pracy, dzwoni telefon.

- tak słucham?
odpowiada mi zgiełk ruchu miejskiego i męski głos:
- dzwonię z firmy SKOK Stefczyka w sprawie spłaty kredytu na 10 tys. , który wziął pani mąż
- jakie 10 tysięcy? - mówię zaskoczona i dodaję ostro - i w ogóle skąd pan ma mój numer telefonu??
- noooo... mam! - mówi z przekąsem i bezczelnym tonem - Pani mąż wziął u nas kredyt i dzwonię w sprawie spłaty - w głosie słyszę drwinę
- ja nie mam żadnego męża. Do widzenia. - rzuciłam w słuchawkę oburzona i dokumentnie wkurzona rozłączyłam się

Naciągacz liczył na chybił-trafił czy pomyłka w wykonaniu bezczelnego typa?

Po 1 - nie biorę kredytów
Po 2 - nie mam męża (już od dawna jestem rozwiedziona)
Po 3 - nawet gdybym miała męża, który wziął kredyt za moimi plecami, to od początku roku 2005 wszedł przepis, który by mnie chronił: nie ma mojego podpisu = nie wiem nic o kredycie = nie odpowiadam za niego
Po 4 - tego numeru telefonu nie zna nikt z moich znajomych. Jedynie najbliższa rodzina i szef, więc wycieków nie ma. Niecały rok temu pozmieniałam namiary, więc prawdopodobieństwo dostania się w niepowołane ręce nikłe.
Po 5/10 - facet się nie przedstawił ani nie powiedział kogo tak naprawdę szuka.

Niech idzie w cholerę!
Wracam do pracy ufff....

P.S. uważajcie na oszołomów!

czwartek, 3 grudnia 2009

Okresowe pucowanko

Sprzątanie nie jest moim hobby, więc staram się sobie maksymalnie ułatwiać życie w tym względzie.
Na przykład takie mycie okien. Nienawidzę bo mieszkam na 3 piętrze i mam lęk wysokości, zawsze się boję, że zlecę z hukiem i zostanie po mnie tłusta plama.

Ale ja nie o tym chciałam :)

Już przetestowałam na oknach milion specyfików i metod pucowania i zawsze efekt był taki, że się zdrowo namachałam przy tym a i tak smugi były a doczyścić było ciężko.

Metodą prób i błędów doszłam do tego, że najlepszą metodą na okna jest... dodanie do wody zwykłego Ludwika i trochę octu :).

Ocet działa wielorako: pomaga w czyszczeniu, powoduje, że nie ma smug nawet po zwykłej ściągaczce, no a w zimie gdy mroźno nie pozwala wodzie przymarzać na szybie podczas jej mycia.

Efekt? wystarczy przejechać myjką, ściągnąć wodę ściągaczką do szyb i wytrzeć pozostałości. A okna lśnią i śladu smug ni ma :))).

wtorek, 1 grudnia 2009

Trzymać dystans

Wnerwiają mnie ludzie, którzy nie tylko włażą w moją strefę osobistą*, ale wręcz pchają się z łapami w moją strefę intymną**.
I to nie tylko tyczy się mężczyzn... wręcz bardziej to dotyczy kobiet :/
Bardzo sobie cenię swoją nietykalność.
Rzec bym mogła, jestem bardzo "niedotykalska".
Pozwolenie na nadmierne zbliżanie się do mnie, dotykanie mnie, obejmowanie i obcałowywanie ma jedynie mój własny, osobisty mężczyzna - o ile go mam.
A jak nie mam - to nikt :).
Przesadzam?
Jestem przewrażliwiona?
Zastanawiam się jak takiego kogoś, kto nie szanuje cudzej strefy osobistej, utrzymać na odpowiedni dystans.

* odległość ok. 46-122 cm wokół ciała
** odległość ok. 45 cm wokół ciała