niedziela, 29 listopada 2009

Sianie paniki w okresie grypowym

Tak sobie myślę, że ten cały marketing wokół świńskiej grypy nie jest wcale taki głupi i ma szansę zrobić jedną dobrą rzecz.
Mianowicie to, że ludzie przestaną wreszcie grypę bagatelizować i zamiast łazić wszędzie z grypskiem i zarażać, będą siedzieć w domu i się leczyć.
Może i pracodawcy ze strachu przestaną zmuszać pracowników do pracy gdy ci są chorzy i ledwie żyją.
Bo dotychczas mnie osobiście to wnerwiało, gdy przyłaził mi ktoś chory pod nos i w najlepsze zarażał, robiąc za wielce pracowitego i poświęcającego się pracy.
W d... mam taką pracowitość, w wyniku której za chwilę choruje reszta firmy.

czwartek, 26 listopada 2009

Na nowo zORIENTowana

Pierwsze zajęcia z orientu po prawie 2 latach przerwy.
Było cudnie :)
Jestem przeszczęśliwa :))))
Poziom endorfin max.
Dodatkowa radocha, bo jestem sprawcą całego zamieszania :D
Sala, choć niewielka, okazała się super :)
Instruktorka jak zwykle świetna.
I w ogóle wszystko dziś jest super :D
Mam ochotę tańcować do jutra.
Dobrze że kolejne zajęcia już w poniedziałek :))))

środa, 25 listopada 2009

Nie pamięta wół jak cielęciem był :D

Czasem sobie to robię i odkopuję płytę z filmami z początków mojego ORIENTowania się :D.
Dziś z okazji bliskiego powrotu do regularnych zajęć i wielkiej z tego powodu radości, naszło mnie znów na wspomnienia i wrzuciłam tę płytę do kompa.

Ależ zawsze mam ubaw jak oglądam siebie z tamtych czasów.... Na tych ćwiczebnych filmach widać jak z poważną miną i w pełnym skupieniu skrupulatnie ćwiczę to, co było przerabiane na zajęciach. Albo układane przeze mnie choreografie na szkolny występ (nie mam do tego talentu). No i robię to wszystko oczywiście z gracją godną słonia :D, choć wówczas wydawało mi się, że mi dobrze idzie hyhy...

W tamtym czasie dużo częściej nagrywałam swoje ćwiczenia, bo nie miałam w domu nawet porządnego lustra by zauważać własne błędy.

Dobrze że większość z tych filmideł zachowałam. Teraz mam się z czego pośmiać, przypomnieć sobie z łezką w oku...i z czym porównywać. Warto wiedzieć jak było na początku drogi, jak się zmieniało i jak to wygląda teraz.

Dziś znów trochę poćwiczyłam dla formy, ale coś szybko się męczę. Umilam sobie ten czas - robię miłą atmosferę...świeczki, przygaszone światła, orientalny strój... Taki czas wyłącznie dla siebie.

Nawet coś nagrałam kontrolnie, ale nie nadaje się to do pokazania światu. Może jak trochę schudnę i znów będę sobą...

Choć przyznaję, że w orientalnych ciuchach "okrągły pączek" prezentuje się znacznie lepiej niż w codziennych :).

Diety są przereklamowane :)

Kilka dni z dietą wspieraną ćwiczeniami - pół kilo więcej. (?!)
Kolejnych kilka dni bez diety - pół kilo w dół. (?!?!)

Wniosek? - nie można stracić wagi wciąż myśląc o żarciu :).
Bo być na diecie to ciągłe myślenie o jedzeniu właśnie. Człowiek dostarcza organizmowi innych produktów niż te do których przywykł, a organizm reaguje głodem.

A zatem chyba najlepiej po prostu się dużo ruszać :)

wtorek, 24 listopada 2009

Andrzejki

Nie imprezuję bo się wolę wyspać. Wolę się wyspać bo bez porządnego, nocnego snu nie żyję i nie umiem tego odespać w dzień.

Czy zatem powinnam w andrzejkową noc zostać wybudzona by "robić" za wygodny przystanek w drodze do domu komuś innemu, kto się decyduje imprezować nawet jeśli ma niepewny powrót do własnego domu?

Tylko dlaczego się czuję winna, gdy powiedziałam wprost co o tym myślę? :(

piątek, 20 listopada 2009

Praca nad kondycją

Moja kondycja leży i kwiczy.
Wczoraj bieżnia, ale mi się na niej nudziło, więc dziś znów powrót do ćwiczeń z tańca arabskiego. Wytrzymałam 40 minut zaledwie, a kiedyś się taniało na orientalnych imprezach po kilka godzin non stop. No ok, wezmę poprawkę na to, że zaczęłam dość ostro. Ja ambitna taka ;).

Na szczęście na zajęciach znów zacznę od podstaw by podszlifować technikę i mieć czas na:
  • stopniowe złapanie kondycji bez załamek
  • rozciągnięcie
  • wyrobienie sobie odpowiednich mięśni
Już nie mogę się doczekać jak znów ćwiczenia przyniosą efekty w postaci pięknie wyrzeźbionej talii i ładnego kobiecego brzucha. Nie to co na fitnessie - kaloryfer. My kaloryferom mówimy zdecydowane NIE!

W tańcu arabskim wyrabiają się bardzo mocno mięśnie skośne brzucha, co daje ładny jego kształt nawet jeśli się jest przy kości. Oprócz tego pracują uda, ramiona, mięśnie wokół kręgosłupa na całej jego długości no i ujędrnia się ciało.

Ale zmiany zachodzą nie tylko w ciele, ale również w naszej psychice i postrzeganiu siebie. Kobiety, które chodzą na zajęcia po pewnym czasie stają się pewne siebie, czują się piękne, zaczynają lubić swoje ciało i patrzeć na nie zupełnie inaczej. Pamiętam jak przyszłam na pierwsze zajęcia totalnie zakompleksiona, a potem z każdych zajęć wychodziłam czując się 5 razy szczęśliwsza i 10 razy piękniejsza :). Albo na odwrót ;).

Mam nadzieję, że te czasy znów powrócą wraz z rozpoczęciem zajęć.

czwartek, 19 listopada 2009

Dieta, ach dieta...

"...Bo policzki puci, puci, brzuszek też nie tyci, tyci
Kanibala to zachwyci, wtedy cię olśniewa myśl
Że konieczna jest od dziś...
Dieta, ach dieta koniec z hurtem czas na detal
Już pora zmienić menu panie i dżentelmeni.
Taniec, tenis, tenis, taniec, odchudzanie, odchudzanie..."



Nigdy tego nie robiłam, ale czas zacząć uważać co i w jakich ilościach jem. Po wczorajszym wagowym wstrząsie i dzisiejszym policzeniu sobie BMI wyszło, że przy moim mikroskopijnym wzroście najzwyczajniej mam nadwagę.

Nigdy nie miałam z tym problemów, mogłam bezkarnie jeść całkiem sporo i całkiem tuczących rzeczy, ale od dziś koniec z tym.

Chyba najlepszą rzeczą jest wypełnianie żołądka mineralną między posiłkami, aby nie mieć potrzeby go zapychać non stop przekąskami.

Zwykle też gotowałam sporo jak na jedną osobę, teraz po prostu zmienię taktykę: będę gotować w małych garnkach by nie wyglądało mało i jeść na mniejszych talerzach.

Są dobre strony tego :)
  • mniej obróbki przed gotowaniem
  • mniej zmywania
  • mniej jedzenia się zużywa, więc:
  • mniej latania do sklepu na zakupy, których nie znoszę
I tego się mam zamiar trzymać. No i jak tylko się doleczę, to ruszę czcigodne 4 litery :).
Raczej nie mam szansy przesadzić w drugą stronę, bo jak by nie było - kocham jeść.

Chcę do sylwestra już wyglądać jako-tako w sukience. O!

środa, 18 listopada 2009

Flunarizinum

Małe, białe, niepozorne i zdradliwe paskudztwo. Po rozmowie z lekarzem potwierdziły się moje podejrzenia - to właśnie przez ten lek zauważyłam u siebie szybki przyrost wagi, a właściwie niezdrową "opuchliznę".

Lek odstawiłam w porozumieniu z doktorem. Prawie nigdy nie używam wagi, ale dziś postanowiłam zważyć się kontrolnie i omal mi oczy z orbit nie wyszły. Po ok. 4 miesiącach przyjmowania leku - przyrost wagi 13kg! Tyle w całym swoim życiu nie ważyłam!

Nie wiem ile będzie trzeba to teraz zrzucać i czy to zejdzie samoczynnie, ale z informacji na forach internetowych wynika, że osoby przyjmujące ten lek nie schudły "same" z odstawienia, a musiały się nieźle natrudzić.

Czyżby nadszedł czas odkurzyć bieżnię?

Taka myśl

Chodniki z kostki brukowej są bardzo przydatne :).
Można na przykład - w razie nagłej potrzeby - wyjąć jedną kostkę z chodnika i użyć jako podpórkę pod samozamykające się drzwi, by się nie zamykały.

Zawsze powtarzam, że potrzeba matką wynalazku a pomysłowość ludzka nie zna granic :)

Taka myśl mi się nasunęła, gdy wracając dziś do domu potknęłam się w przedsionku klatki schodowej o betonową, ładnie przyciętą na wymiar kostkę, pochodzącą z naszych nowiutkich chodników.

wtorek, 17 listopada 2009

Zabawiłam się...

...i rozkopałam dotychczasową skórkę bloga :). Już od jakiegoś czasu przymierzałam się do tego, ale nigdy nie starczało czasu ani veny.

Postanowiłam się zrobić coś na przekór jesienno-zimowym nastrojom. Trochę kolorków nie zaszkodzi na pochmurne, szaro-bure, krótkie dni jak teraz :).

Poszło sprawnie, nie nasiedziałam się na szczęście za długo.

wtorek, 10 listopada 2009

Okołoskrzynkowe dziwy

Omal nie złamałam klucza od skrzynki na listy próbując ją dziś otworzyć. Już przed otwieraniem zwrócił moją uwagę fakt wgniecenia drzwiczek tajemniczego pochodzenia. Mamy skrzynki nówki więc takie rzeczy się zaraz rzucają w oczy.

No nic wyjęłam pocztę i próbuję zamknąć skrzynkę i... niespodzianka - za chiny ludowe nie da się. Jasna cholera - pomyślałam idąc do domu po narzędzia - tego mi brakowało akurat gdy jestem chora i ledwie łażę. No nic - uzbrojona w śrubokręt i kombinerki wróciłam do nieszczęsnej skrzynki i zaczęłam w niej grzebać. Po oględzinach stwierdziłam, że winny jest odgięty rygiel. No więc zaczęłam go prostować modląc się, by się nie złamał. Przywróciłam mu myślę właściwy kształt, dokręciłam co trzeba. Wreszcie jakoś mogłam zamknąć drzwiczki, choć po tym wszystkim zamek ciężej chodzi.

Teraz zachodzę w głowę co się takiego tajemniczego działo przy tej skrzynce i kto przy tym majstrował. Uderzenie? nieeee... przy takim założeniu kierunek wgniecenia drzwiczek w stosunku do kierunku odgięcia rygla przeczyły wszelkim prawom fizyki... A może jakiemuś pijanemu sąsiadowi się wydawało, że włamuje się do własnej? Wrrrrr.... Jak bym dorwała to bym rozniosła za niszczenie. To moja część skrzynki!

U nas generalnie temat skrzynek na listy to ciekawa sprawa. Kilka lat temu zdarzyło mi się wyjąć ze swojej skrzynki woreczek z resztkami białego proszku - jak stwierdził policjant - były to zwyczajnie resztki amfetaminy. Mam u góry ciekawych sąsiadów-pijaków, u których synuś ćpa ile wlezie - może urządził sobie jakiś kanał przerzutowy ale ktoś pomylił numery?

Jeju... gdzie ja mieszkam....

piątek, 6 listopada 2009

Do upartych świat należy

Dojeżdżać na zajęcia do mojej ukochanej Alhambry nie mogę. Ale tańczyć już poniekąd tak. Zajęć z orientu w okolicy - żadnych. I jak to pogodzić? Nawet zastanawiałam się czy nie poprosić mojej ulubionej instruktorki aby przyjeżdżała do mnie, ale moje lustro 1x1,5m to za mało.

Już dawno wiedziałam, że mam na osiedlu klub fitness. Długo się zbierałam by tam pójść na zajęcia, bo żadnych tanecznych. Dopiero niedawno zdecydowałam się pójść na akademię zdrowego kręgosłupa i zauważyłam, że mają tam małą salę z lustrami, która wiecznie stoi pusta.

Początkowo spróbowałam podsunąć właścicielom klubu pomysła na uruchomienie zajęć z tańca arabskiego. Większość kobiet prędzej czy później chce spróbować alternatywy dla machania brzuszków :). Ale temat umarł śmiercią naturalną.

Wpadłam więc na pomysł by podpytać właścicieli klubu o wynajem sali a moją instruktorkę czy nie miałaby chęci mnie uczyć i ew. moją kumpelę. Odrobina zachodu i co się okazuje? Salkę można wynająć za przyzwoitą cenę a instruktorka nie ma nic przeciwko bo jest z mojej dzielnicy :). Chyba już mogę zacząć się cieszyć!!! :))))))))))))))

Co prawda to nie to samo co akademia tańca ukierunkowana w znacznej części na orient i specyficzna dlań atmosfera. No i brak starych znajomych z Alhambry. Ale za to będą to zajęcia na prawach indywidualnych warsztatów u ulubionej instruktorki, której styl mi odpowiada :)

No i może z czasem będzie nas więcej...? ;)

czwartek, 5 listopada 2009

Z tegorocznych przemyśleń własnych

Zakręty życiowe są po to, by zweryfikować ile jest warte to czym się otaczamy i zobaczyć, ile my dla tego czym się otoczyliśmy jesteśmy warci.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Siostra prawdę ci powie

Wreszcie ktoś kto jest w stanie powiedzieć mi wprost jak jest.

Od jakiegoś czasu wymieniam część szafy bo mocno wyrosłam z ubrań wszerz. Wszyscy znajomi - co mówię że przytyłam - zgodnym chórem mówią "Ależ skąd! Co ty za głupoty opowiadasz?". A ja przecież mam lustro w domu i sterty ciuchów, w które się już od dawna nie mieszczę.

Wreszcie odwiedziła mnie siostra, która nie widziała mnie z miesiąc albo dwa. Na przywitanie obrzuciła mnie wzrokiem i zapytała, czemu jestem taka spuchnięta? No to ja na to, że przytyłam, prawdopodobnie z leków.

Jednak nie zwariowałam - jest ktoś, kto zgodnie ze mną twierdzi, że to "napompowanie" aż niezdrowo wygląda no i co ważne - że jest bardzo widoczne.

Leki trzeba zmienić, ciekawe jak długo to ze mnie będzie schodzić.

W niektórych kwestiach nie można polegać na opiniach znajomych :). Pod tym względem siostra jest nieoceniona.