środa, 29 lipca 2009

Setny wpis

Jak to możliwe, że tyle zdołałam naskrobać? :)
Nie sądziłam że to jest do zrobienia w moim przypadku ;)

------------------------
Edit: coś mnie dzisiaj 13-tka prześladuje...
13-ty lipcowy wpis, 13-ta sesja rehabilitacyjna, nawet jakiś piłkarz po sali się plątał w stroju z numerem 13 :D

niedziela, 26 lipca 2009

Wypij do dna...

"...Jeszcze masz jakąś twarz, jakieś ciało
Celę, w której uwięził cię byt
Jeszcze się dotąd nic nie udało
Jedno wiesz - było głupio i wstyd
W pustych dni gęstą sieć zaplątany
W węzłach żył słyszysz szum ciemnej krwi
Nie ma prawd, nie ma kłamstw
Jedno wiesz, jesteś sam
Pogodzony już z klęską ktoś-nikt..."

Michał Bajor "Wino samotnych"

piątek, 24 lipca 2009

Ciekawostka ogrodowa



Nie, to nie jest fotomontaż ani złudzenie optyczne :).

To żółte "cosik" kwitnące na dłuuugiej łodydze to lilia :).

Co słychać w Balkonville?

Sundaville obsypało się kwieciem
Jaśmin kwitnie jak szalony
Słonko przygrzewa popołudniami
A dzięki pnączom coraz milszy przy posadzce cień się kładzie
Warto się zabawić w ogrodnika na balkonie :)

Inwestycje w siedzenie :)

Przyszła pora na wysłanie fotela z pracowni na zasłużoną emeryturę. Po 10 latach eksploatacji skończyło mu się siedzisko i została decha :).

Tym razem zaszalałam i wybór padł na taki model, w którym wszystko można wyregulować, z głębokością siedziska i wklęsłości części lędźwiowej włącznie. Nawet gdzieś ma ustawianie twardości siedziska.

Nie sądziłam że to to takie wielkie będzie, bo stary fotel przy nim wygląda na dość mały. Uznałam że duużo lepszy do pracy jest tego typu model niż ostatnio wszechobecne modele w stylu "prezes" ...no i ta skóra ..ałłaaaa współczuję "zapadłym", wklęsłym plecom i siedzenia na tym podczas upałów


Niestety nie ma funkcji anty-pracoholiczych, o których kiedyś pisałam, ale pracoholizm raczej już mi nie grozi :).

Jednak to nie jedyny przyrząd do siedzenia, o który się wzbogaciłam ostatnio. Jest jeszcze jeden, bardzo użyteczny, a mianowicie:
...piłka rehabilitacyjna :). Dzięki niej nawet siedząc przy kompie można ćwiczyć, pod warunkiem że sobie wszystko dobrze poustawiamy.

A wysokość piłki nie musi być maksymalna, czyli "ile fabryka dała" - reguluje się to spuszczając nieco powietrze :D

wtorek, 21 lipca 2009

No i ciąg dalszy...

...kolejne 2 tygodnie chorobowego. Tiaaa... boss się "ucieszył" oczywiście usłyszawszy tę radosną nowinę.

No trudno, jeszcze trochę muszą za mną potęsknić.

Jak by na to nie patrzeć, wakacje to nie są.
Bynajmniej :/

poniedziałek, 20 lipca 2009

Tak się czasem zastanawiam...

...dlaczego tak wielu ludzi tak często zapomina o tym, że nie da się własnego szczęścia zbudować na cudzej krzywdzie.

czwartek, 16 lipca 2009

Lizz Wright - Trouble

"Trouble in the air
I don't want it
But I've got to breathe..."

Lizz Wright - "Trouble"



Posłuchaj: Lizz Wright - Trouble (chwilę się ładuje z tego co widzę, więc cierpliwości ;))

Dostałam kiedyś ten utwór od przyjaciela i - mimo, że daleko mi do religijności - zakochałam się w tekście i melodii od pierwszego usłyszenia. Należy do grupy perełek w moich zbiorach muzycznych.

Międzyplanetarne gry, zabawy i wojenki - Mars vs. Wenus (IV)

Nowa Zabawka (czyt. sprzęt elektroniczny) w domu.

Wenusjanka w pierwszej kolejności zaczyna czytać instrukcję obsługi, tymczasem Marsjanin żwawo przystępuje do "nauki obsługi" metodą prób i błędów.

/...po dłuższej chwili.../

Marsjanin już zdołał tak namieszać, że bardziej się nie da i zaczyna się pieklić nad Zabawką. W tym samym czasie Wenusjanka dowiedziała się już z instrukcji nie tylko jak właściwie obsługiwać ową Zabawkę, ale również jak naprawić to, co Marsjanin w międzyczasie napsuł :)

środa, 15 lipca 2009

Taki fajny Rudzielec


Dla entuzjastów robótek ręcznych.
Oto Kot.

I nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego gdyby nie był taki sympatyczny...











...i gdyby nie został wydziergany przez osobę całkowicie niewidomą.

piątek, 10 lipca 2009

Plac budowy

Tak się zastanawiam czy nie da się wyłączyć sygnału cofania w malutkim spychaczu gdy się go wpuszcza w osiedlowe chodniczki podczas robót.

Od maja można tu zwariować bo robią nowe chodniki, więc spychacz od rana do późnego popołudnia non stop wydaje ten dźwięk, doprowadzając ludzi do obłędu. Okna ciągle zamknięte jeśli się chce to choć trochę stłumić buu... o posiedzeniu sobie na balkonie można zapomnieć.

Z nadzieją obserwowałam jak kończą się prace przy chodnikach...

...a tymczasem...

...a tymczasem oni zabierają się za parkingi aaaaaaaaaaaaaaaa!

czwartek, 9 lipca 2009

Długo i szczęśliwie?

...niestety nie.

Życie to nie bajka i czasem trzeba robić to co się musi nawet gdy się nie chce :(.
Kwestia powierzenia kudłacza komuś kto się zajmie nim z należytą starannością zawisła w powietrzu odkąd kompletnie wysiadłam zdrowotnie. No i stało się - w poniedziałek psisko pojechało do nowych opiekunów. W sumie pojechało do takich ludzi i w takie miejsce, że aż sama Mu zazdroszczę...

Dobrze, że porządnie poukładany i zsocjalizowany, bo nie sprawia problemów, nikt się go nie musi bać, no i nie tęskni (póki co) - myśli chyba, że to kolejna z wyjazdowych "imprez" z innymi ludźmi jakich miał w życiu sporo... Przygotowując informację o nim, zdałam sobie sprawę ilu rzeczy go nauczyłam przez te wszystkie lata. Masa pracy, cierpliwości i serca by wychować go na tak wspaniałego i pociesznego towarzysza jakim jest.

Pusto strasznie i przeraźliwie cicho tu bez niego, ale z drugiej strony myślę sobie, że od piątku mogło go wcale nie być na tym świecie, więc się cieszę, że żyje. No i mam pewność, że tam gdzie jest - teraz nic mu już nie grozi. Zasłużył sobie na najlepsze.

ostatnie foto

Choć serducho pęka...ehhhh ;(

sobota, 4 lipca 2009

Terroryści na osiedlach (i w lasach też)

Wczorajszy wieczorny spacer z psem miał być miłym zakończeniem całkiem niezłego rehabilitacyjnie dnia. Niestety zamienił się w koszmar...

Powód? Zaatakował mi mojego psa idącego na smyczy jakiś pies wyglądający na mix amstafa z bokserem. Nawet obroży nie miał. Goły pies nagle pojawił się na chodniku, kilka susów i centralny atak bez powodu na mojego psa. Właścicieli - brak. A właściwie to chyba udawali że to nie ich pies.

Ten horror już mi zawsze będzie stał przed oczyma. Mój pies na szczęście żyje. Ja też. W tym momencie pierwszy raz w życiu marzyłam by mieć przy sobie broń palną. Pomógł mi obcy chłopak, który nie był właścicielem napastnika i jeszcze ktoś kto przybiegł z wiadrem zimnej wody by ostudzić tamtego i wymusić rozwarcie uścisku szczęki.

Mój Goldas pogryziony, choć miał sporo szczęścia bo większość impetu zębów tamtej bestii zebrała obroża. Ja z ręką na temblaku, oczywiście cała rehabilitacja poszła na nic od przeciążenia kręgosłupa.

...I pomyśleć, że parę godzin wcześniej szłam tamtędy z koleżanką która miała w wózku małe dziecko... Nie... nie można pozwolić by głupi właściciele agresywnych psów zagrażali ludziom i ich zwierzętom.

Goldeniasty po zabiegu po podaniu "głupiego jasia" śpi z wygolonym karkiem, mam nadzieję rany się nie będą babrać. Ja w tym samym czasie tułałam się po pogotowiach odsyłana z jednego miejsca na drugie (starcie z NFZ-tem). Sprawa zgłoszona na policję. Nawet nie wiem czy tamta bestia była szczepiona - to ustali policja. Muszą ponieść jakieś konsekwencje.

Na własnym osiedlu nie można być bezpiecznym... szok nie chce minąć... idę zadzwonić do dzielnicowego.