wtorek, 30 czerwca 2009

Makabryczne popołudnie

Wczoraj w godzinach popołudniowych w mojej okolicy zaczął się tworzyć dziwny ruch. Ciągle coś jeździło na sygnale (w tym nieoznakowany radiowóz) plus odgłosy śmigłowca... początkowo sądziłam że być może ganiają kogoś i nie mogą dorwać, albo czegoś szukają, bądź jakiś pożar lasu (ale pożar po takich deszczach?).

Dopiero wieczorem gdy poszliśmy z psem naszą stałą trasą, zauważyłam, że całkiem niedaleko totalne zbiegowisko, straż pożarna, policja, gigantyczny korek jakiego ta ulica jeszcze chyba nie widziała, a miejsce zabezpieczone niemalże jak miejsce zbrodni. Poczta pantoflowa podawała różne wersje, no ale od czego jest internet...

Jak się okazało, to kolejny wypadek z serii makabrycznych - czyli motocykl kontra samochód. Na motorze 2 osoby, w tym 17-letni pasażer :(.



Ulica była przyblokowana przez kilka godzin co najmniej od ok. 17.00 do po 21.00 - widać dokładniej badają miejsce zdarzenia gdy jest wypadek ze skutkiem śmiertelnym.

Widok motocyklisty na wypasionym sprzęcie zawsze budzi we mnie mieszane uczucia... smutne to.

niedziela, 28 czerwca 2009

Gdy morale spada...


Diego Torres - Color Esperanza




Wiem co jest w twoich oczach na pierwszy rzut oka
Że jesteś zmęczony ciągłym chodzeniem
Kręceniem się w kółko w jednym miejscu

Wiem, że okna się mogą otworzyć
Zmienić powietrze tak jak chcesz
To ci pomoże, warto jeszcze raz:

Wiedzieć że można, chcieć by było można
Uwolnić się od lęków, wyrzucić je poza siebie
Pomalować twarz kolorem nadziei
Iść w przyszłość z otwartym sercem
--

Jest lepiej się zgubić niż nigdy nie wsiąść na statek
Lepiej wystawić się na próbę niż przestać próbować
Mimo, że już wiesz jak niełatwo jest zacząć

Wiem, że niemożliwe można osiągnąć
Że smutek któregoś dnia odejdzie
I tak będzie - życie się zmienia i się zmieni.

Poczujesz jak dusza się wznosi
By jeszcze raz zaśpiewać:

Wiedzieć że można, chcieć by było można
Uwolnić się od lęków, wyrzucić je poza siebie
Pomalować twarz kolorem nadziei
Iść w przyszłość z otwartym sercem
--

Lepiej jest samemu móc lśnić
Niż tylko szukać widoku słońca

Tłumaczenie: AthenaErgane

piątek, 26 czerwca 2009

Wyższa szkoła izolacji

Co prawda dłuuugo sobie jeszcze arabskiego nie potańcuję, ale jak widzę ćwiczenia z izolacji mnie... hmm... prześladują.

Na przykład dziś przerobiłam izolowanie kręgów :D - czyli układanie kręgosłupa kręg po kręgu na podłożu.

Allle jazda ;)

środa, 24 czerwca 2009

Przerwa "techniczna"

dawno, dawno temu robiło się to tak ;) :

Usprawiedliwienie

W związku z koniecznością unikania siedzenia przy kompie, trochę zaniedbałam blog i jeszcze "trochę" myślę to potrwa.

Szanownych Czajników o wyrozumiałość proszę i serdecznie pozdrawiam :)

środa, 17 czerwca 2009

Fotel przyszłości ;)

Na każdą godzinę przy kompie przysługuje 5 minut przerwy. Hmm... kto by o tym pamiętał skoro czas przy nim tak leci?

Ale od czego jest minutnik w komórce? :) Zaczęłam sobie go nastawiać żeby mi się wydzierał co godzinę i wyświetlał komunikat "Rusz d...!" yyy ..tzn.. tylną część ciała :). Ale dzwonek łatwo odruchowo wyłączyć i zapomnieć, że dzwonił.

Wyobraziłam sobie taki fotel zintegrowany z dzwonkiem co np. po 30 sekundach od sygnału potraktuje prądem (terapia odmładzająca przy okazji ;)), po kolejnych 30 sekundach wielka łapa porządnie trzaśnie w łeb na opamiętanie, a jak to nie pomoże to po następnych 30 sekundach delikwenta "co się zapomniał i siedzi dalej" - sam zrzuca z siedzenia.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Szlachetne zdrowie...

Dziś gdy mój rehabilitant usłyszał, że przez jakieś 2 lata pracowałam przy kompie nawet po 12-16 godzin na dobę, to się za głowę złapał.

Nigdy więcej...

---

"...Bo dobre mienie,
Perły, kamienie,
Także wiek młody
I dar urody,
Miejsca wysokie,
Władze szerokie,
Dobre są, ale –
Gdy zdrowie w cale..."
/J. Kochanowski/

niedziela, 14 czerwca 2009

Wykopaliska garderobiane

Ostatnio odkryłam, że jestem posiadaczką pewnej spódnicy,



której nigdy nie nosiłam i o której już dawno zapomniałam.

Kupiona była kiedyś-tam w sklepie indyjskim z przeznaczeniem na zajęcia z orientu (tańca arabskiego), które miałam w planach. Zakup oczywiście był małą pomyłką - jak później odkryłam, najzwyczajniej pomyliłam gliwicki Kaszmir (w którym są ubrania z przeznaczeniem do t. arabskiego) ze sklepem indyjskim (w którym ich nie ma).

Wówczas byłam zielona w tych tematach jak trawka na wiosnę, więc CHYBA byłam usprawiedliwiona. Gdy jako już nieco bardziej zORIENTowana uszyłam sobie prawdziwą spódnicę do tańca, ta wydała mi się nieco zbyt "egzotyczna" jak na chodzenie po ulicy. Teraz zupełnie nie wiem dlaczego tak myślałam (chyba zanadto przywiązywałam wagę do tego co ludzie myślą w tematach okołoubraniowych), ale w ten sposób przesiedziała głęboko schowana prawie 2 lata.

Kilka dni temu z prawdziwą radością odkryłam, że mam coś takiego jako idealny letni strój na wypady do lasu, bo:
- jest długa i dwuwarstwowa, więc komary i inne świństwa nie tną po nogach, przy okazji robi za tzw. "strój maskujący"
- jest biała, więc:
--> nie absorbuje ciepła
--> widać ewentualne paskudy-kleszcze na ubraniu

No i oczywiście full bawełna :)
I teraz mi się już wcale nie wydaje dziwna na ulicę ;P
Cóż to zORIENTowanie z człowiekiem robi... jak mu w głowie przestawia heh...

Wieści z Balkonville

Powoli zarastam - look przez okienko:

I już balkon:

Mała kompozycja na parapecie z dwóch Surfinii, Lobelii i jeszcze jednej Roślinki, której na tym foto nie widać, ale kwitnie na żółto i tak jak szybko wysycha w słońcu, tak samo szybko ożywa po wstawieniu doniczki do wody.

Sundaville się trzyma i ma coraz więcej pąków

Kawałek Sundaville, Bluszcze już ładne pędy puściły i podwiązywać trzeba, Jaśmin - kwitnie na biało, ale akurat mu się hurtowo przekwitło ;)

Niecierpki zdobyczne po promocji za 4 złocisze każdy


Jeszcze jedna Surfinka, i cosik, czemu też się chwilowo przekwitło - o ile się nie mylę Osteospermum czy coś w tę deseń. No i oczywiście najwierniejszy towarzysz balkonowego wypoczynku, niewiniątko, które wiecznie mając na nosie ziemię po wizycie na balkonie udaje, że wcale nie wtykał nosa w doniczki. No i często wącha surfinie... rzeczywiście... śmierdzą :/

sobota, 13 czerwca 2009

Nostalgicznie i wspomnieniowo

Melancholijny nastrój skłania do wspomnień ;).
Tym razem rok 1989.

Kaoma - Lambada

Pamiętacie te czasy? W Polsce najweselej nie było wówczas, więc te klimaty to było coś nowego, powiew świeżości i kolorów w jakże "szarych" czasach. No i fakt, że można TAK tańczyć i jeszcze mieć stringi pod podnoszącą się w tańcu skąpą spódniczką - był sporym szokiem dla przeciętnego Polaka. Jednak kasety z albumem Kaoma mieli chyba prawie wszyscy. No tak... młodsi mogą nie pamiętać czegoś takiego jak kaseta magnetofonowa ;P ale było coś takiego :D.

Każda dziewczynka dałaby się zabić za spódniczkę tzw. "lambadówę", w polskiej wersji składającej się z przylegającego, czarnego karczku z nadrukiem "Lambada" (niezapomniane zawijasy :D) i szerokiego dołu w kolorach różnistych. Ja też w końcu taką miałam - z jasnobłękitnym dołem z drobnymi, czarnymi gwiazdkami, które nie były zdaje się typowym wzorem dla dołu lambadówy :D. Ale co tam - liczyło się, że była szerooooka :).

Obecnie stara poczciwa "Lambada" gości na mojej dyżurnej, tanecznej playliście w sekcji "Salsa" ;)

piątek, 12 czerwca 2009

A po pracy...

...zasłużony relaks. Co prawda ostatnimi czasy wszystko wydaje się być jakoś zdecydowanie dalej, ale dziś udało się wykroić mały spacer. Zzzzimno koszmarnie, ale przynajmniej na chwilę przestało lać - ba - nawet wyszło słonko. W lesie - pięknie! Miło tu na tej naszej "wsi" ;)

wtorek, 9 czerwca 2009

Szczyty

Jaki jest szczyt masochizmu?
- Oglądanie filmideł z występami tancerek, które tańczą CUDNIE, gdy samemu się ledwie łazi bo kilka "podzespołów" odmówiło współpracy.

Czy można być jeszcze większym masochistą? Nieee?

No to niespodziewanka! - bo jednak można :).

Można na przykład przeglądać WŁASNE filmy treningowe z czasów, gdy się jeszcze samemu tańcowało.