środa, 10 lutego 2010

Przedsmak wiosny

Czyli młoty pneumatyczne od samego rana za oknem wrrrrr...

Jak przyjdzie wiosna,lato - to dopiero tego będzie pełno wszędzie. Wówczas nie ma szans otworzyć okna taki hałas...co latem jest dużo trudniejsze do wykonania niż zimą.

wtorek, 9 lutego 2010

Chwila relaksu

Podobno jest silnie uzależniająca. Mowa o zabawie w farmę na facebooku czyli Farmville. Mnie nie uzależniła, za to jest miłą odskocznią od codzienności. Przez chwilę można się "pomartwić" roślinkami i zwierzakami.
Początkowo miałam niezły ubaw odkrywając całkiem realistyczne odgłosy zwierzaków. A w jakim szoku byłam gdy po raz pierwszy "dał głos" mój osioł :D.
No i zastanawiałam się jak by to wyglądało gdybym się tak uzależniła od gry. Wyglądałoby to mniej więcej tak: "szefie, sorry ale nie mogę teraz wysłać tego maila bo muszę iść pozbierać truskawki, wydoić krowy i sprawdzić kurnik. Może znajdę złote jajo, z którego wyskoczy oczko wodne?" ;)))))
Miejscówka w psychiatryku murowana :)))))

Jeszcze zimowe kijkowanie

Na ulicach i chodnikach pozostał już tylko brudny śnieg, warto zatem przejść się do lasu w poszukiwaniu widoku przyjemnego dla oka. Kije to jednak genialny wynalazek. Można się podeprzeć na śliskich nierównościach, przy schodzeniu z wyjeżdżonej górki i bez problemu się wdrapac pod górę. W lesie jeszcze spora pokrywa śnieżna-nie to co między bloczyskami. Choć trochę już tęskno za majowym słoneczkiem, staram się doceniać brak komarów. Za to nie mogę znieść tych ciężkich warstw ubrań i wielkich buciorów. No i to długie ubieranie się tylko po to by wyskoczyć na pół godziny.
W sumie cieszy mnie że u nas jest kilka różnych pór roku. Przynajmniej nie jest nudno :))))

środa, 3 lutego 2010

Paznokcie a wydajność w pracy :D

Autentyczna rozmowa pracownic ZUS

Umarłam :)))))))

czwartek, 21 stycznia 2010

Smutny wpis

Tym razem nic dobrego. Ot niespodzianka.
Ta, która wiecznie mówi "mimo wszystko - próbuję iść naprzód" ma dość.
Czy da się walczyć ze zmasowanym oporem?
Takim "z urzędu", "bo tak", "bo ci zrobię na bzdury i z lubością popatrzę jak się męczysz"?
Czy da się walczyć ze złośliwą postawą kogoś z kim się musi współpracować?
Nie wiem.
Popychasz albo jesteś popychany - to ta zasada? Chyba tak.
Szkoda, że nigdy nie miałam takich ciągot do rozpychania się.
Po prostu robię swoje.
Zawsze.
Nie tracę energii na szkodzenie innym.
I nie patrzę innym na łapy, nie wpieprzam się w nie swoje zabawki.
Dlatego jest to coś poza moimi możliwościami pojmowania.
Mam ochotę rzucić tę robotę w diabły.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Samotny practise i zaintrygowane panie z fitnessu

Nie sądziłam że dziś się wyrwę z pracy na zajęcia. No ale ostatecznie się udało i poszłam po prostu na salę samotnie poćwiczyć. Coraz częściej myślę o chodzeniu drugi raz w tygodniu ot tak na practise. Nie piję, nie palę, nie imprezuję to nie wydaję na byle co, więc mogę sobie pozwolić na wynajem salki za rozsądne pieniądze :D Jednak sala to zupełnie inna bajka niż męka w domu. Jako zatwardziały abstynent - takie samotne wypady na salę spokojnie mogę określać jako "idę na piwo" :D.

Niesamowite jest jak z tygodnia na tydzień rośnie zainteresowanie pań z równoległej grupy fitness. Początkowo to były pytania typu: "co wy tam macie za zajęcia?", potem "a arabski? aha! taniec brzucha!", potem się bardziej ośmieliły i przy wchodzeniu na swoją salę zaglądały przez drzwi na naszą salkę. A dziś po prostu przyszły gdy akurat kończyłam wiązać szal na monetkowym pasie przed zajęciami i zaczęły ostro zagadywać. Fajnie się rozmawiało, no ale 18.00 się zbliżała, czas zajęć przyszedł to popędziły do siebie. Po zajęciach w szatni jedna z pań zapytała mnie wprost: "a można tam kiedyś do Pani na salę przyjść zobaczyć co tam robicie?" :D. Odpowiedziałam: "oczywiście, nie ma żadnego problemu - zapraszam!" Stopniowo oswajają się z czymś dziwacznym co się dzieje na sąsiedniej sali, ale też je to intryguje. Jeszcze trochę i rzeczywiście będziemy miały gości na naszych zajęciach :).

A tymczasem...dałam sobie dziś niezły wycisk.
Wklejam małą improwizację baladi z dziś :)

Little Baladi - arabic dance - improvisation by Antares

niedziela, 17 stycznia 2010

Faceci są dziwni

Jak taki olewa swoją partnerkę to wszystko wg niego jest ok "i czego ona się w ogóle czepia?".

Ale jak spotka interesującą kobietę, która jest w związku z kimś, to próbuje szczęścia i nieproszony zaczyna diagnozować stan jej związku. Słysząc strzępy zdawkowych informacji łapie za słówka poszukując symptomów rzekomego olewania jej przez aktualnego partnera i ją poucza, że jej partner na pewno jej nie kocha skoro zrobił rzecz X i w ogóle że jej związek nie jest prawdziwy jeżeli nie spełnia założenia Y.

Ciekawe zjawisko...

sobota, 16 stycznia 2010

Umarłam ze śmiechu :D

Babcia z psem na spacerze


Komentarz zupełnie zbędny :D